Kładka przechyłowa – Newcastle

04
sie

W tym momencie wznoszę pierwszy toast, za holenderskich inżynierów, którym udało się rozwiązać problemy komunikacyjne w Newcastle. Proost! Wznoszę także drugi toast, za holenderskich inżynierów, którzy zadbali o estetyczną formę kładki przeznaczonej dla pieszych i rowerzystów. Proost! Trzeci toast, będzie również za holenderskich inżynierów, którzy wybudowali mieszkańcom Newcastle nową atrakcję miejską – kładkę która potrafi przewracać się z boku na brzuch, sprawnie niczym jamnik po sytym obiedzie. Proost! 

Największy salon na świecie – Berlin

27
cze

stadion

Najlepiej oglądać mundial na kanapie. Jeszcze lepiej oglądać mundial ze znajomymi. No fajnie, ale co w przypadku kiedy mieszkamy w kawalerce, a każdy znajomy z facebook’a z niecierpliwością czeka na nasze zaproszenie?

Wtedy zabieramy sofę i idziemy na berliński stadion FC Union. Tam już czekają nasi znajomi w specjalnie zaaranżowanym na potrzeby mundialu…gigantycznym salonie.

stadion2

Salon bez problemu pomieści wszystkich Twoich znajomych, nawet jeśli jadasz u Sowy i masz ich nawet 12 tysięcy! Warto także zwrócić uwagę na detale, które wprowadzają kameralny nastrój. W pobliżu kanap ustawiono stoliki z lampkami, a w otoczeniu 300′ calowego telewizora wiszą rodzinne pamiątki zawieszone na stylowej tapecie, która tak jak Twój Stary pamięta jeszcze mundial z 74′ roku. Nasuwa się jedynie pytanie, jak wielka musi być lodówka, która pomieści zapas browarów na cały mecz?!

stadion3

Źródło zdjęć: Altermag

Zjeżdzalnia miejska – Bristol

09
maj

Rewolucja transportu miejskiego w Bristolu! By ułatwić przemieszczanie się po mieście w angielskim mieście wprowadzono pewne niekonwencjonalne rozwiązanie. Jakie? Odpowiedź w filmie.

Pierwszy Poznański Fab Lab – Zakład

04
maj

3_wnętrze

W ostatnią środę postanowiłem odwiedzić nowe, niezwykłe miejsce jakie powstaje w Poznaniu – Zakład. Zakład ma być prowadzony na zasadzie Fab Lab’u (o tej idei pisałem kiedyś tu). Ta wyjątkowa przestrzeń będzie przeznaczona nie tylko dla majsterkowiczów, ale również dla mieszkańców, którzy zechcą poznać tajniki naprawy m.in. roweru, wszyć się w techniki szyciowe (toreb czy ubrań) lub programować jak rasowy programista (małe i duże urządzenia). Wszystko to odbędzie się przy wsparciu doświadczonych fachowców oraz pod czujnym okiem jeżyckich panów „złota rączka”.

Zakład znajduje się w jednym z magicznych, jeżyckich podwórek, w fabrycznej hali w których mieściły się niegdyś Poznańskie Zakłady Graficzne.

Zaraz po wejściu na halę ma się wrażenie, że mimo zmiany właściela, duch miejsca pozostał . Rozległe fabryczne przestrzenie wypełnia zapach farby i smaru przypominając o minionych czasach prosperity przedsiębiorstwa graficznego. Na terenie całego warsztatu porozstawiane są narzędzia a w kątach leżą przeróżne przedmioty pochodzące z odzysku. Metalowe elementy cierpliwie czekają na swoje nowe zastosowane (tzw. upcycling) a przy wykorzystaniu dostępnego sprzętu budowa futurystycznego wehikułu czasu w zakładzie nie zajęłaby nawet kwadransu.

1_wnętrze 2_wnętrze 6_maszyna

Rodzi się tylko pytanie po co konstruować wehikuł, skoro przekraczając próg Zakładu mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do czasów bardzo odległych. Tak odległych, że słowo Internet kojarzone było jeszcze jedynie z Internatem a telefon nie psuł się po dwóch latach. ( jak to bywa w przypadku naszych bezprzewodowych Szajsfonów)

Pomysłodawcy poznańskiego Fab Lab’u (kilku przyjaciół z fundacji Animatornia), od kilku miesięcy kolekcjonowali sprzęt, który wkrótce przysłuży się uczestnikom cyklicznych warsztatów. Na warsztatach będziemy mieli okazję poprawić nasze manualne umiejętności, naprawić to co z pozoru wydawało nam się nienaprawialne oraz odkopiemy talenty, których do tej pory jeszcze nie udało nam się odkryć.

Niesamowity klimat wnętrz tworzą przedwojenne, stylowe meble, masa śrubek, małych nakrętek, wysłużona tokarka oraz kultowe plakaty filmowe z lat 70’. Ten klimat tak bardzo pobudził moją kreatywność i wprowadził mnie w atmosferę pracy, że miałem ochotę chwycić za młotek i na szybko „coś” zmontować. Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie piosenek Mieczysława Fogga pogrywających w takt turkoczących maszyn. Nic straconego, Animatorzy przy jednym z jeżyckich śmietników znaleźli ostatnio dwie całkiem sprawne kolumny, które pewnie w przyszłości pozwolą rozwiązać ten problem.

Jednak moją szczególną uwagę przykuł plakat z zakreskowaną czarnym cienkopisem podobizną Michaela Jacksona. Jak widać pracownicy byłych Zakładów Graficznych, nigdy nie pogodzili się z białym wizerunkiem legendy popu

.5_majkel

Po krótkiej wizji lokalnej, Paweł i Żaneta usadzili mnie na komfortowej kanapie z odzysku i opowiedzieli o niełatwych początkach, pierwszych warsztatach oraz przedstawili mi plany funkcjonowania Fab Lab’u na najbliższe miesiące. Poniżej znajdziecie zdjęcia z  warsztatów, które odbyły się w tym roku.

spotkanie z lokalsami spotkanie z lokalsami 2 strefa relaksu warsztaty malarskie warsztaty programistyczne warsztaty rowerowe warsztaty rowerowe (2) warsztaty solarskie _4 warsztaty stolarskie 2 warsztaty stolarskie 3 warsztaty szyciowe warsztaty szyciowe (2)

Jeżeli więc masz ciekawy pomysł, lecz nie posiadasz odpowiednich narzędzi lub wiedzy by go zrealizować, Zakład Ci to umożliwi. Niebawem w poznańskim FabLabie znajdziesz nie tylko stolarnie, ślusarnie, stanowisko do spawania, ale także drukarkę 3d, ploter laserowy czy frezarkę CNC. Ponadto w “Zakładzie” powstanie pracownia krawiecka, malarska, miejsce do wytwarzania wyrobów ceramicznych oraz scena teatralna. Oficjalne otwarcie Zakładu 10 maja o godzinie 16.00. Kolejne warsztaty odbędą się już w piątek. Tym razem poświęcone bedą Pierwszej Pomocy. Więcej infomacji znajdziecie tu

Wpadnijce, bo warto.

Więcej informacji: Zakład w Budowie.
Zdjęcia: Katarzyna Balicka, Przemysław Tomczak, Fundacja Animatornia

Targ śniadaniowy – Warszawa

21
kwi

 

Myly Państwo,
Z przyczyny tej, iż dziesiątego dnia maja w bylej stolycy Rzeczypospolytej, Poznaniu, na terenie Kasprowicza Parku, odbędzie się po raz pierwszy Targ Śniadaniowy, zapragnąłem przybliżyć moim zacnym czytelnykom ideę tego jakże osobliwego wydarzenia, mającego na celu zachęcić (niekiedy zwaśnionych) sąsiadów do spożycia wspólnego posiłku na świeżym powietrzu.

Za nim jednak wspomnę o wydarzeniu, pozwolą myly państwo skupić na chwilę swoją atencyje, bym mógł przybliżyć państwu ową inicjatywę. Zatem donoszę uprzejmie, że po raz pierwszy myśl ta zrodziła się w zeszłym roku na stolecznym Żoliborzu, w syrenim grodzie. Prędko przypadła do gustu nie tylko lokalnym kupcom, ale także warszawskiej śmietance towarzyskiej, która tłumnie co sobotę gromadzila się w żolibowskim Parku, by zjeść wysmażoną jajecznicę z czerstwym chlebem, kupić prawdziwą swojską kielbase tudzież spróbować zdrowych i odżywczych jarzyn przywracających wigor i witalność wszelkim koniczynom.

Co wydawać się może interesujące, by umilić czas konsumpcyji oraz wspomóc trawienie sytej strawy, realizatorzy co tydzień spraszają inną, lokalną kapelę, która zapewnia muzyczne uniesienia, serwując w parku żwawą muzykę graną na żywo. Każdy warszawiak miał więc sposobność przekonać się, iż jedzenie pod chmurką milsze sercu jest aniżeli kosumpcja w czterech ścianach własnego przybytku. Ufam więc, że w stolycy księstwa Poznańskiego, owa inicjatywa, zostanie również ciepło przyjęta.

Więcej o event’cie: Targ Śniadaniowy

To już dwa lata!

08
kwi

2-LATA_na-bloga

Świecące drzewo – Holandia

08
kwi

Czy w przyszłości świecące drzewa zastąpią miejskie latarnie? Pewnie nie całkowicie. Jednak zasadzenie tych eksperymentalnych gatunków drzew przy miejskich arteriach pomogłoby zmniejszyć wydatki przeznaczone na energię.

Pewien holenderski architekt wpadł na z pozoru szalony pomysł by wykorzystać świecące właściwości meduzy i zaszczepić je w jednym z gatunków drzewa. Tak właśnie powstało Luminous Tree czyli samoistnie świecące drzewo… Brzmi absurdalnie? To obejrzyjcie film.

Czy sygnalizacja jest zbędna?-Holandia

18
mar

Jeżdżenie do pracy rowerem sprawia mi dużą przyjemność. Jednak bycie Polakiem daję mi ten przywilej, że można sobie od czasu do czasu ponarzekać i poszukać dziury w całym. Więc zrobię to dziś.

Tematem moich narzekań będzie dzisiaj sygnalizacja świetlna. Gdy rozpędzam swojego bicykla na tyle by w bezwietrzny dzień poczuć wiatr we włosach… czerwone światło każe mi się zatrzymać. Jestem przekonany, że dotarłbym do pracy w 15 min. Niestety postoje na światłach dokładają mi prawie jeszcze raz tyle minut, więc droga do biura zajmuję mi prawie pół godziny.

Zastanawia mnie fakt, dlaczego w Polsce, tak namiętnie stawia się cholernie drogą sygnalizację świetlną na każdej krzyżówce, podczas gdy drogowcy w Holandii czy Austrii demontują znaki drogowe.

Czemu demontują? Bo „jeśli traktujesz ludzi jak idiotów, będą zachowywali się jak idioci” powiedział kiedyś bohater powyższego filmu. W miastach w których Hans Monderman zaprojektował skrzyżowania bez sygnalizacji liczba wypadków drastycznie…zmalała. Więcej na stronie  www.transport-publiczny.pl ( link ) lub w filmie, który zamieściłem.

Raj dla rowerzystów – Malmö

15
mar

Jak dobrze zaprojektować miasto dla rowerzystów? Przykład przypłynął ze Szwecji.

Zielona metropolia – Singapur

13
mar


Singapur to bardzo dynamicznie rozwijające się miasto-państwo. Obszar wielkości jeziora genewskiego zamieszkuję prawie 7 mln osób. Singapur słynie z inteligentnej, nowoczesnej architektury, która uwzględnia aspekty ekologiczne i szanuje przestrzenie zielone.

Mimo, że sąsiednie azjatyckie państwa nieustannie stawiają na transport samochodowy, Singapur obrał inny kierunek. Ograniczył emisję spalin i natężenie ruchu, przez nałożenie wysokich opłat za posiadanie samochodu . Postawił na transport publiczny, obniżył ceny biletów, a pieniądze zaoszczędzone na utrzymanie i budowę nowych dróg przeznaczył na cele społeczne. Moim zdaniem, w tym kierunku powinny zmierzać nowoczesne metropolie, którym zależy na mieszkańcach.

Więcej o inteligentnych miastach a’la Singapur znajdziecie w tym wpisie : click.

Społeczny placemaking – New York

12
mar

Często chwalę dobre projekty architektoniczne, które podnoszą jakość przestrzeni w mieście. Warto jednak również zwrócić uwagę, na takie miejsca, które zrodziły się samoistnie, bez udziału architekta.

Takim przykładem jest między innymi Kreuzberg w Berlinie i Williamsburg w Nowym Jorku. Williamsburg okrzyknięto w zeszłym roku najbardziej hipsterską dzielnicą w USA!

Te dwa miejsce przeszły bardzo ciekawą transformację w ostatniej dekadzie. Dawniej spacer w w.w. dzielnicach wymagał znajomości zaawansowanych technik samoobrony tudzież sprinterskiej zwinności. Te niedogodności i brak poczucia bezpieczeństwa zmusił zamożniejszych mieszkańców do wyprowadzki. Zła opinia przyczniła się także do spadku cen mieszkań, co z kolei uradowało, młodych artystów, których wreszcie stać było na wynajęcie lokali pod własne studio.

Kreatywne studia stworzyły urokliwe sklepiki. Urokliwe sklepiki przyciągnęły niezwykłe bary. Niezwykłe bary zorganizowały atrakcyjne event’y. A atrakcyjne eventy rozsławiły dzielnice, sprowadzając ludzi z powrotem. To się nazywa dobry, społeczny placemaking!