GiraDora – pralka unplugged

30
sie


Pralka GiraDora jest dowodem na to, że nie raz trzeba zrobić dwa technologiczne kroki  w tył aby dotrzeć do podstawowych potrzeb człowieka.

GiraDora wygląda dziwnie znajomo. Tak jakby jej twórcy inspirowali się popularnymi niegdyś pralkami wirnikowymi o nazwie Frania…Od Frani różni się jednak tym, że nie potrzebuje prądu. Pralka napędzana jest siłą mięśni, a konkretnie pedałem, który wprawia bęben w ruch obrotowy.

Impulsem dla Alexa Cabunoc i Ji In You, którzy zaprojektowali pralkę była wizyta w Peru. Ręczne pranie ubrań zajmuje tam ludziom kilka godzin. Dzięki pralce na pedał ten czas może skrócić się do kilkunastu minut. Cykl prania i wykręcania jest nie tylko bardziej efektywny i wygodny, ale i ekonomiczny – GiraDora zużywa o 1/3 mniej wody niż pranie ręczne.

Celem grupy projektantów jest stworzenie produktu kosztującego 40$, który ułatwi życie mieszkańcom w krajach, gdzie ręczne pranie odzieży jest dotychczas żmudną normą. Na razie w fazie prototypu, ale już w przyszłym roku zostanie wprowadzona do użytku w wybranych miejscach w Peru i Chile. ( tekst: Olga Szkolnicka | Ulica ekologiczna ).

Przydomowa oczyszczalnia ścieków

25
sie

Jednym ze stopni  prowadzącym do samowystarczalności jest budowa własnej oczyszczalni ścieków.  Prawidłowo zaprojektowana oczyszczalnia, już po niedługim okresie, znacznie odciąży finansowo rodzinny budżet.  Jednakże przed pierwszym wbiciem łopaty, warto zastanowić się, na jaki rodzaj oczyszczania należy przeznaczyć pieniądze. ( Dla zainteresowanych: Rodzaje i sposoby montażu znajdziecie pod tym linkiem <click> ).

Na warsztatach w Kwilnie, Monika, nasz ekspert od oczyszczania, umożliwiła nam skonstruowanie makiety Oczyszczalni gruntowo – roślinnej z przepływem pionowym (<click>). Ową oczyszczalnie można zaliczyć do najbardziej efektywnych wśród tych najczęściej spotykanych w ogrodach. Prosty schemat działania OŚ przedstawiłem w  filmie powyżej. Przebiega on w trzech etapach, w następującej kolejności: w fazie początkowej domowe ścieki trafiają do osadnika, gdzie zachodzi wstępna filtracja. W drugim etapie ścieki zostają przepompowane na obsadzone roślinami poletko, na którym są przesączane przez poszczególne warstwy gruntu. W ostatnim etapie oczyszczona woda przedostaje się do oczka wodnego, skąd może zostać wykorzystana do nawodnienia ogrodu, bądź po kolejnej filtracji może trafić z powrotem do domu.

Ale zapytacie, czy nieprzyjemny zapach nie zepsuje grillowanych uczt ogrodowych? Don’t worry. Przemyślane odpowietrzenie instalacji, a także dostarczenie odpowiednich bakterii zapobiegnie przykrym zapachom. Jeśli jednak jest już za późno, to polecam ustawienie wydajnych wentylatorów, które przekierują dokuczliwy zapach na teren działki sąsiada.  ;)

Dla tych co lubią lubić button lubie to. ;]

Warsztaty “Zrób to sam” Fotorelacja

22
sie

||| Kliknij na slajder aby zobaczyć fotoleracje w powiększeniu. |||

Wyjazd do Kwilna na warsztaty „Zrób to sam 2.0″ organizowane przez grupę Cohabitat był dla mnie swoistym oczyszczeniem. Owe katharsis nastąpiło w sposób fizyczny dla mojego żołądka (10 dni bez mięsa i nabiału) oraz w sposób duchowy dla mojego umysłu (10 dni bez mediów i miejskiego zgiełku).

Każdy dzień rozpoczynał się od merytorycznych wykładów w wielkiej hali poprzemysłowej. Gdy już  ulokowaliśmy się na wygodnych belach słomy z uwagą wsłuchiwaliśmy się w prelekcje poświęcone budownictwu naturalnemu. Po zakończeniu części teoretycznej stawaliśmy przed wyborem zapisu do preferowanej grupy warsztatowej. A wybierać było z czego:

  • Grupa 1: Strawbale – budowa domu o samonośnej konstrukcji z balotów słomy.
  • Grupa 2: Cordwood – stawianie ścianki działowej przy wykorzystaniu polan drzewnych ( drewna opałowego ).
  • Grupa 3: Glina Lekka – wznoszenie ściany działowej przy użyciu mieszanki gliniano – słomianej.
  • Grupa 4: Kolektor powietrzny – konstruowanie urządzenia grzewczego wykorzystującego energie słoneczną (  materiały pochodziły także z recyclingu m.in.. puszki po piwie ).
  • Grupa 5: Kolektor wodny – montowanie urządzenia służącego do ogrzewania wody.
  • Grupa 6: Oczyszczalnia ścieków – tworzenie makiety przydomowej oczyszczalni ścieków.
  • Grupa 7: Permakultura – przygotowywanie grządek pod uprawę warzyw, budowanie pryzmy kompostowej służącej do ogrzewania wody oraz ochrona, szczepienie drzew i zapewnienie odpowiednich warunków do wzrostu roślin.

Od pracy odrywaliśmy się jedynie po to by zjeść pożywny posiłek przyrządzony zgodnie z cyklem Pięciu Przemian. Swoją drogą, był to dla mojego organizmu swoisty eksperyment. Początkowy sceptycyzm wobec wegetariańskich potraw, przerodził się w uznanie, że dania bezmięsne mogą mieć także spore właściwości energetyczne.

Po zakończeniu zajęć praktycznych odbywał się obchód po stanowiskach, podczas którego każda grupa prezentowała stopień zaawansowania prac. Postęp w poszczególnych grupach bywał bardzo zróżnicowany. Uwarunkowany był stopniem zaangażowania grupy w danym dniu. A z tym bywało różnie. ;-)

Niedługo po kolacji odbywały się w hali seanse filmowe poświęcone zagadnieniom z zakresu Permakultury i Budownictwa Naturalnego. Wśród szmerów zgromadzonych widzów dało się wychwycić odgłosy otwieranych puszek piwa. Z każdym kolejnym łykiem złocistego trunku, zmęczenie przeradzało się w melancholijny, beztroski chillout.

Zwieńczeniem dnia było wspólne muzykowanie, ogniste taneczne pokazy i ogrzewanie się przy ognisku ( nie tylko ciepłem samego ogniska). Gdy mijała północ senne rozmowy przeradzały się w chóralne śpiewy. Dzięki czemu zapomniane przeboje z młodzieńczych lat znów miały swoje pięć minut.

Gdy świt zaczynał konkurować z blaskiem ogniska a chłodne powietrze przenikało do szpiku kości, każdy uznawał za stosowne udanie się w stronę miejsc noclegowych. W namiocie większość z nas czym prędzej przybierała formę wielowarstwowej cebuli, nakładając na siebie kolejne wierzchnie ubrania znalezione w zasięgu ręki. Ci bardziej zmęczeni usypywali na sobie kopczyk z ciuchów zapadając bezwładnie w błogi sen..

 

Jakość życia w slumsach.

08
sie

W moim przekonaniu bardzo ciekawy i obiektywny odcinek “Boso przez świat“,  w którym obalony zostaje mit o tym, że życie w slumsach to najwyższy stopień upodlenia ludzi. Obserwując co dzień utrapione ludzkie twarze na miejskich przystankach, dochodzę do wniosku, że życie na polskich osiedlach strzeżonych jest bardziej przytłaczające niż życie w niektórych “dzielnicach biedy”. Czy warto zatem likwidować tego typu “slumsowe środowiska” na rzecz “komfortowych socjalnych osiedli”? Komentarz na ten temat pozostawiam wam..

Manifest Autonomicznego Architekta*

06
sie

 Wiem, że długi wywód, ale jeśli chcecie krótko, to polecam Kwejka albo Demotywatory, bo dzisiaj mam ochotę coś więcej napisać, tak od siebie. ;)

Trzeba powiedzieć to jasno, że z przyczyn ekonomicznych stosowanie niektórych zielonych technologii w Polsce ( np. kolektorów słonecznych )  nie jest w pełni opłacalną inwestycją. Nie warto jednak składać broni na tym polu walki. Wystarczy tylko znaleźć rozwiązania, które pozwolą nam uniezależnić się od dostawców prądu, drogiej energii dostarczanej przez pośredników energetycznych oraz zawyżonych cenowo dizajnerskich maszyn.

Jednym z nurtów, który koncentruje swoja uwagę na samowystarczalności jest właśnie Budownictwo Autonomiczne (BA). Mój Konik. W prostych słowach BA opiera się na trzech głównych elementach: stawianiu suwerennych domów, wytwarzaniu niezbędnych do życia maszyn i narzędzi oraz na produkowaniu żywności dla własnych potrzeb. Wszystkie te elementy pozwolą nam samodzielnie przetrwać w każdych warunkach, niezależnie od miejskich przyłączy czy sieci, cen w lokalnych sklepach oraz naturalnych kataklizmów. W moim skromnym przekonaniu Budownictwo Autonomiczne ma olbrzymie szanse stać się wiodącym nurtem budowlanym w przyszłości. Dlaczego?  Tłumaczę. Biorąc pod uwagę niepewne czasy, kryzysy gospodarcze państw europejskich i brak stabilności finansowej polskich rodzin, samowystarczalne gospodarstwa pomogą zapewnić komfort, spokój i zdrowie mieszkańcom (to fizyczne, ale też to psychiczne ). My Architekci, wychowani w betonowym stylu modernistycznym, bezkrytycznie wciskamy corbusier’owskie idee swoim klientom, promując nowoczesny styl życia podporządkowany wyłącznie modernistycznym zasadom. Dostrzegamy piękno w chłodnych, surowych i nieprzyjaznych rozwiązaniach budowlanych, uzasadniamy interakcje z przyrodą w odbiciach szklanych tafli pudełkowatych brył. My architekci powinniśmy uderzyć się w pierś i przeprosić. Przyznać się do błędu.

Większość z nas przyzna, że mocno industrialny modernizm nie dbał o jednostkę, odcinał się od natury lansując w amerykańskich filmach wrażenie pozornej nowoczesności i podkreślając zamożność gospodarza. Powrót do naturalnych siedlisk, bliższy kontakt z naturą oraz poczucie bezpieczeństwa to tak naprawdę podświadome pragnienia człowieka. Nawróceni Autonomiczni Architekci powinni sobie z tego zdawać sprawę projektując przyszłość dla ludzi. Powróćmy na pierwotną ścieżkę, działania opartego na instynkcie, naszego dziada -praczłowieka, który korzystał z intuicji i logiki przetrwania. Praczłowiek, przed budowa siedliska nie stawał ostentacyjnie na kamieniu, nie przemawiał do rodaków i nie powielał zasłyszanych teorii napotkanych mędrców. Działał instynktownie. Projektujmy osiedla w zgodzie z naturą, a nie wbrew niej. Nie chełpmy się  ujarzmieniem natury, bo ona wraz z kolejnymi falami powodzi udowodni nam jaka jest niepokorna. Projektujmy w porozumieniu z naturą, tą który nas otacza, ale przede wszystkim z tą która siedzi w nas, zgodnie z naturą człowieka.

Nie sugeruję, że teraz wszyscy powinni zmienić styl życia na koczowniczy, zawiesić worek na kiju i rozpocząć wędrówki  po lesie w poszukiwaniu pożywienia. Przyrodę można zaprosić do naszych miast, konsekwentnie wprowadzać na tereny zurbanizowane ( np. wioska w mieście w praktyce ). Dzięki temu nie musimy rezygnować z życia w miejskich społecznościach, będąc przy tym nieustanie w kontakcie z naturą.

Pierwszą jaskółką czyniącą wiosnę zmian, jest fakt, że w rozwiniętych cywilizacyjnie krajach powraca moda na DIY (Do It Yourself – Zrób to sam) oraz rodzi się nowa ciekawa idea zaczerpnięta ze świata komputerów tzw. Open Source. Polega ona na darmowym udostępnianiu przez wynalazców instrukcji oraz filmów instruktażowych własnych projektów. W Polsce taki otwarty projekt budynku udostępnił między innymi Cohabitat. ( NanoHabitat ) a projekty maszyn budowlanych udostępnia m.in. Marcin Jakubowski. Dużo ludzi wrzuca do internetu filmiki DIY – jak zrobić samemu kolektor słoneczny np. z puszek po piwie, co może rozwiązać problem polaków, których nie stać na tego typu zielone technologie. ( DIY- Solar Panel )

Nie załamujmy się, przeglądając co miesięczne rachunki za życie, wytykając nieustannie głupotę polityków, ale uwierzmy w to, że możemy uniezależnić się od decyzji innych, budując samowystarczalne środowiska.

 

 

*Stricte, nie chodzi tu tylko o architektów z dyplomami z wyższych szkołach technicznych. Pamiętajcie, że wszyscy ludzię, którzy budują swoją lepszą przyszłość są Architektami.