Czy miejskie farmy ocalą Detroit?

28
lip

Na pewno do każdego z was dotarła informacja o bankrutującym mieście Detroit. W skrócie. Miasto umarło nie dlatego, że ludzie stracili prace w wielkich koncernach. Miasto umarło bo człowiek jest głupi, pazerny a przede wszystkim leniwy. Każdy mieszkaniec dba tylko o własną dupę. Co najgorsze to niestety ta cudowna cywilizacja nas tak rozleniwiła! To ona każe nam robić wszystko szybciej, taniej i  „efektywniej”. Po co mamy wiedzieć jak wyrobić chleb skoro możemy kupić sobie automat do pieczenia chleba. Po co mamy wiedzieć jak uszyć sobie buty, skoro w H&M zakupimy je już od 15zł. Po co… No właśnie po co? Może po to żeby umieć sobie poradzić w tak beznadziejnej sytuacji w jakiej znalazło się niedawno miasto Detroit i jego mieszkańcy. Na szczęście w odpowiednim momencie ktoś się ocknął i wpadł na ideę miejskich farm, które z pewnością mogą ocalić miasto od totalnego upadku.

Bo jak trwoga to do Boga. A to co boskie, objawia się w naturze. Tu trochę pofilozofuje, bo dostrzegłem bardzo ciekawą relację!

Mieszkaniec znów staje się sprzymierzeńcem przyrody, bo tylko dzięki niej może przetrwać. Nie chce już karczować lasów, betonować łąk i asfaltować polnych dróg. Do człowieka dociera, że to nie stacja benzynowa dostarcza pożywienie, tylko środowisko naturalne. Nastąpił przełom. W Detroit mieszkańcy „otwierają furtkę” i wpuszczają przyrodę na swoje działki. Natura w zamian oddaje im swoje plony. Plony pozwalają mieszkańcom przetrwać. A przyroda w końcu upomniała się o to co zostało jej kiedyś odebrane.

A ja tyle razy żem powtarzał, a nikt nie słuchał! Z naturą się nie wygra. Nie poskromimy takiej siły! Z naturą trzeba być „na ziomku” bo ona zawsze udowodni nam jacy jesteśmy malutcy wraz z kolejną falą tsunami.

Na koniec taka mała rada. Pamiętajcie, żeby dbać o tych małych miejskich przedsiębiorców. Robiąc za każdy razem zakupy w dużych sieciach, zabijamy lokalne biznesy, a przy okazji uzależniamy się od wielkich koncernów. A co jeśli Chiny przestaną eksportować dobra doczesne? Nasi wnukowie, rozleniwieni cywilizacyjnie, nie uszyją nam butów, ani nie upieką nam chleba, bo zwyczajnie nikt ich tego nie nauczy…

EuroVelo – Rowerostrada

18
lip

Drogi Panie Premierze,

znalazłem dla Pana świetny sposób na poprawienie pańskiej kondycji zdrowotnej a przy okazji naszej kondycji …gospodarczej. Może Pan już spać spokojnie. Wiem, że od lat rozbudowa “sieci” polskich autostrad spędza Panu sen z powiek. Proszę odstawić melatoninę, znalazłem dla (za) Pana świetne rozwiązanie w postaci polskich „Rowerostrad”. Są tańsze w budowie, łatwiejsze w utrzymaniu oraz przyczynią się do ochrony naszego polskiego środowiska naturalnego. A cóż to takiego? Już Panu wyjaśniam, Rowerostrady, to takie rowerowe autostrady, które umożliwiają europejczykom przemieszczanie się między dużymi ośrodkami miejskimi na dwóch kółkach.

W założeniu planowana jest budowa 14 tras przecinających Europę wzdłuż i wszerz. (źródło: http://www.eurovelo.org/routes/). Wzorcowa EuroVelo ma mieć 4 metry szerokości i gładką asfaltową nawierzchnię. Przy rowerostradzie miałyby powstać serwisy rowerowe, hotele dla bardziej wymagających lub tanie campingi. EuroVelo powinna być oznakowana tablicami informacyjnymi i drogowskazami, które ułatwiłby dotarcie do wymarzonego celu.

Panie premierze, proszę mi nie dziękować, ja to tak czynie w czynie społecznym. Zrzekam się również premii za moje doradztwo. Niech pan lepiej przekaże te pieniążki swoim wybitnym ekspertom …a w szczególności tym od pańskiego PijaRu.

Z wyrazami szacunku
Zatroskany Obywatel