Jak stworzyć przyjazną ulicę-Montreal

23
gru

Montreal daję receptę na to jak przekształcić ulicę, która służyła wcześniej głównie do “przemieszczenia się”, na ulicę, która zachęca  także do “przebywania” na niej.

Żeby wprowadzić takie zmiany naprawdę nie trzeba się bardzo wysilić. Wystarczy przeprowadzić kilka prostych zabiegów:
– uspokoić ruch(ograniczyć prędkość),
– stworzyć wysepki zieleni,
– oraz ustawić kolorowe meble miejskie.

Acha i co najważniejsze! Do pełni szczęścia potrzebna jest oczywiście także dobra lodziarnia. ;)

Publiczny miejski sad – Seattle

21
gru


Kiedy rok temu spacerowałem po uroczych uliczkach Lizbony (relacja tu) co jakiś czas mijałem drzewa mandarynkowe obficie obwieszone owocami. Drzewa stały w przestrzeni publicznej, więc każdy kto tylko miał ochotę mógł bezkarnie zerwać mandarynkę nie wchodząc w konflikt z prawem. Wtedy pierwszy raz przeszła mi przez głowę pewna myśl. Co by było gdyby pewnego dnia prezydent mojego miasta wydał rozporządzenie o utworzeniu publicznych sadów w naszym mieście? Chciałbym dożyć dnia, kiedy wejdę do parku i stanę przed dylematem “jaki owoc chciałbym dzisiaj wszamać?”. Może schrupię dzisiaj jabłko, a może jednak zerwę sobie gruszkę, a potem wybiorę się na czereśnie?

Wtedy jednak prędko starałem się odpędzić tą myśl. Nie od dziś wiem, że bujanie w obłokach to moja częsta przypadłość, która na długie godziny nie pozwala mi zejść na ziemie… Dlatego przeglądając magazyn “Miasta#04″ ku mojej uciesze natrafiłem na wzmiankę o przymiarkach Seattle do utworzenia pierwszego na świecie “lasu roślin jadalnych”. Ulokowany w centrum miasta, Beacon Hill Food Forest obejmie obszar aż 3 hektarów i będzie można się w nim całkiem nieodpłatnie zaopatrzyć m.in. w jabłka, zioła, orzechy a nawet w ananasy. Jeżeli więc kiedyś będzie mi dane wpaść do Seattle na pewno wybiorę się tam na dobrą, pożywną “szamkę” :)

Link do artykułu opisujący ideę także w kontekście historycznym: ulicaekologiczna.pl

Miesiąc bez samochodów – Korea

20
gru

Suwon-ecomobility2

Koreańskie miasto Suwon już po raz drugi zorganizowało EcoMobility World Festival. Nadrzędnym celem festiwalu jest zamknięcie centrum miasta dla ruchu samochodowego na okres jednego miesiąca(sic!). W tym czasie ulice udostępniane są pieszym, rowerzystom, rolkarzom i wszystkim co się rusza (ale nie jest samochodem).

Tutaj wrzucam film promujący i wyjaśniający ideę festiwalu:

Bardzo filmowa piosenka lecąca w tle na początku powyższego filmu wprowadziła mnie w lekko nostalgiczny nastrój. Przez chwilę miałem wrażenie, że zaraz po jej zakończeniu pojawi się “Buźka” z “Mardockiem” z kultowego serialu Drużyna A. Jeżeli jednak ten nieco propagandowy film was w pełni nie uraczył to polecam filmową relację (video), w której możecie zobaczyć efekty tego ciekawego eksperymentu wraz z szczerymi wypowiedziami mieszkańców. Nasuwa się więc pytanie, czy miasta bez samochodów to wciąż utopia? Jak widać powyżej, niekoniecznie.

Stragan obok hali sportowej-Brooklyn

17
gru

barclays-center-arena-lead

Czasy się zmieniają. Dawniej architekci projektując halę sportową myśleli głównie o miejscach parkingowych. Dzisiaj natomiast myśli się nawet o miejscu dla straganiarzy, którzy w sąsiedztwie hali mogą sprzedawać lokalną żywność.

Gdy nowojorczyk wybierze się na niedzielny spacer, w pobliżu nowej hali zespołu Brooklyn Nets (projektu SHoP Archtiects) zakupi lokalne produkty u miejskich farmerów. Co ciekawe, nowojorska hala sportowa, jako jedna z nielicznych otrzymała w tym roku ekologiczny certyfikat LEED. Żeby otrzymać taki papierek nie wystarczy posadzić kilka drzewek wokół budynku. Architekci, wykonawcy i inwestorzy musieli mocno się natrudzić, żeby spełnić szereg rygorystycznych wymagań, które ostatecznie mają przynieść oszczędności dla budżetu miejskiego i korzyści dla środowiska naturalnego (kryteria certyfikatu LEED).

Szkoda, że projektanci polskiego stadionu narodowego skupili się głównie na sportowej funkcji obiektu, a nie na tej społecznej. Bo co jest lepsze dla mieszkańca? Niedochodowy stadion za miliardy odwiedzany “raz od święta” czy może stadion i dobrze zorganizowane targowisko na którym mieszkaniec może zaopatrzyć się w świeże, lokalne produkty? Rozumiem, że pierwsze skojarzenie Polaków związane z targowiskiem to niechlubny stadion dziesięciolecia. Jednak nie do końca takie targowisko mam na myśli. W Lizbonie i Barcelonie miałem okazję odwiedzić świetnie zorganizowane targowiska, które nie  przynosiły wstydu miastu, a wręcz przeciwnie stawały się atrakcją dla turystów. (np. targ La Boquiera w Barcelonie)

To jest czerwone światło dla naszych urzędników, którzy mają chrapkę na tereny małych, miejskich targowisk i koniecznie chcą wyeksmitować straganiarzy poza miasto. Amerykańscy urzędnicy popełnili ten sam błąd kilkanaście lat temu. Teraz biją się w pierś i zapraszają farmerów ponownie do miasta. (Pisałem i tym tu i tu).

Bo przecież te targowiska to naprawdę wspaniałe miejsce, które warto zachować. Zawsze jak wchodzę między stragany czuję niesamowity mikroklimat, który tworzą ludzie tam pracujący. Czy spacerując alejkami centrów handlowych odczuwacie coś podobnego? Bo ja NIE!

Zródło i Więcej: Inhabitat 

Coś na temat konsumpcji.

16
gru

Przerywnik muzyczny. Dzisiaj swój głos oddaje Jankowi Wydze, który nieco ironicznie, ale bardzo inteligentnie obnaża jeden z największych problemów społeczeństwa, które obecnie reprezentujemy.. Wiecznie nienasyconych, zaślepionych “blaskiem reklamy” konsumentów:) “Żyjemy żeby zarabiać, żeby wydawać by żyć”. Smacznego

Rzeka w miejscu drogi – Seul

10
gru

seul2

Wierzyć się nie chce, że są jeszcze tacy odważni ludzie jak Burmistrz Seulu. Lee Myung-Bak postanowił przywrócić rzekę miastu. Nie byłoby w tym nic heroicznego, gdyby nie fakt, że rzeka powstała w miejscu istniejącej od lat autostrady. Jestem przekonany, że nasz bohater od tego czasu nie wychodzi z domu, gdyż mogłoby się to skończyć potrąceniem przez niejednego, rozsierdzonego kierowcę.

Czytaj dalej

Gry parkowe – Pekin

08
gru

Latem, za namową koleżanki udałem się na lekcję Tai Chi do parku przy Starym Browarze. Po intensywnym i wnikliwym przeczesaniu Parku Dąbrowskiego w końcu odnaleźliśmy grupę bosonogich amatorów relaksu na świeżym powietrzu. Na miejscu, kiedy zorientowałem się, że średnia wieku uczestników oscyluję w granicy wieku mojej babci, miałem ochotę czym prędzej się stamtąd zawinąć.

Jednak było już za późno. Czarujący prowadzący, o spojrzeniu odprężonego Jamajczyka, rozpoczął ćwiczenia. Przez głowę przeszła mi pierwsza myśl ” Co ja tu robię?”. Za chwilę pojawiła się druga myśl: “Ćwiczenia w tempie wolnych emerytek mnie wykończą…”. Szybko jednak zostałem zawstydzony przez owe emerytki. Nie dość, że znacznie lepiej radziły sobie z balansem ciała to w dodatku odniosłem wrażenie, że ich ruchy są bardziej płynne od moich “koślawych, nieskoordynowanych wymachów”. Co więcej, błyskotliwe kuracjuszki znały dokładnie każdą kolejną sekwencję ćwiczeń i robiły to z taką lekkością, że przez chwile miałem wrażenie, że lewitują nad trawnikiem. Chociaż może to tylko te “upalone” oczy naszego mistrza wprowadziły mnie w taki trans.

Czytaj dalej

Dom na wodzie – Wrocław

01
gru

a979d10e5a9f11e39fc412d5b4f18e0e_7

W weekend miałem okazję zobaczyć z bliska owiany międzynarodową sławą wrocławski “dom na wodzie”. Przycumowany niedaleko Mostu Grunwaldzkiego, nietypowy budynek prezentuje się w realu jeszcze lepiej niż na fotografiach. Jednak to nie wygląd jest najfajniejszym elementem domu, ale pompa ciepła, która pozwala wykorzystać energię, która skumulowana jest w rzece. Ten sprytny system nie tylko pomaga ogrzać dom zimą, ale także pozwala ochłodzić wnętrze budynku w upalne dni.