Ogród społeczny – Poznań

25
lut

Już kiedyś pisałem —> o tutaj <— czym jest ogród społeczny i jak funkcjonuje takie miejsce w Berlinie. Dzisiaj chciałbym naświetlić wam inicjatywę, która zrodziła się całkiem spontanicznie i ma szansę stać się niezwykłym miejscem na mapie atrakcji Poznania.

W  Parku Kasprowicza odbyły się już drugie warsztaty (tym razem ogrodnicze), które są zalążkiem pierwszego ogrodu społecznego w Poznaniu. Warsztaty skutecznie wyciągnęły mieszkańców z domu. Całe rodziny miały nie tylko okazję zasadzić wspólnie słoneczniki, ale także  przekonać się o korzyściach jakie wynikają z powstania Ogrodu w ich sąsiedztwie. [ Oczywiście nie mogło redaktora M4L tam zabraknąć;)Udało mi się skleić "na szybko"  dla was filmową mini relację z warsztatów, którą zamieszczam powyżej.]  Wróćmy jednak do ogrodu i jego początków…

CO TO ZA MIEJSCE?

Poznański Ogród Społeczny ma powstać na terenie byłej już, otwartej pływalni w Parku Kasprowicza (w dzielnicy Łazarz). Kąpielisko było kultowym miejscem dla okolicznych mieszkańców, jednak stało się nierentowne, więc kilka lat temu zapadła decyzja aby zamknąć pływalnię. Od tego czasu obiekt popada w ruinę. Całkiem spory, atrakcyjny teren jest smakowitym kąskiem dla inwestorów, którzy woleliby zalać zieloną enklawę betonem, niż wypełnić niecki basenów wodą. Niestety żaden z inwestorów nie kwapi się by przywrócić temu miejscu funkcję rekreacyjną.

DLACZEGO ŁAZARZ?

Łazarz to miejsce wyludniające się. Według danych od 2000 roku dzielnicę opuściło ponad 11 tys osób (źródło). Z sondaży, które przeprowadził Kolektyw Kąpielisko wśród mieszkańców, wynikało, że dzielnica ma bardzo ubogą ofertę kulturalną. Mimo to prawie każdy rozmówca wyrażał chęć uczestniczenia w życiu lokalnym. Łazarz to piękna, historyczna dzielnica z olbrzymim potencjałem przestrzennym. Ogród społeczny mógłby nie tylko wzmocnić więzy lokalne, ale stać się atrakcyjnym miejscem, do którego warto wpaść odpocząć i spotkać się z sąsiadami.

KTO ZA TYM STOI?

Na szczęście, oprócz łapczywych inwestorów znalazła się grupa ludzi z energią, która ma zamiar przywrócić życie temu miejscu. Tak powstał Kolektyw Kąpielisko, czyli stowarzyszenie, którego członkami są architekci, projektanci zieleni, graficy, kulturoznawcy, ogrodnicy i mieszkańcy Łazarza.

CO W OGRODZIE?

Wszyscy kolektywiści działają non (material) profit, więc może nie postawią mieszkańcom aquaparku, ale za to mają mnóstwo świetnych pomysłów aby stworzyć ciekawe miejsce do spotkań, twórczych działań i wymiany doświadczeń. 

Wśród wielu pomysłów warto wymienić takie swojskie jak: wspólna uprawa warzyw i ziół, warsztatownia rowerowa, restauracja ze zdrową żywnością (prosto z sąsiedniej grządki), basenik dla dzieci. Co ciekawe, ogród ma stać się miejscem otwartym na wszelkie lokalne społeczne inicjatywy mieszkańców. W założeniu ma to funkcjonować na zasadzie: Umiesz robić na drutach? Przyjdź i pokaż dzieciakom, jak to się robi. Grasz na czymś? Zagraj dla publiczności na kąpielisku. Masz w domu stare meble/maszyny do szycia i nie wiesz co z nimi zrobić? Przynieś nam, naprawimy i wykorzystamy, żeby się nie zmarnowało. Podczas ostatnich warsztatów dobrowolnie zgłosili się już pierwsi chętni do prowadzenie bezpłatnych lekcji dla swoich sąsiadów (m.in pani Yoginka i Pan “złota rączka: od rowerów). Jest potencjał! ;)

Dzięki przyznaniu grantu z Urzędu miasta cześć z tych pomysłów już pomału udaje się wcielać w życie. Tak powstały między innymi sobotnie warsztaty “Słoneczniki Karmniki”, podczas których mieszkańcy mieli okazję zasadzić słoneczniki w doniczkach i zabrać je do własnych domów. Kiedy słoneczniki podrosną mieszkańcy będą mogli ulokować je na terene Ogrodu. Słoneczniki utworzą labirynt, który zapewne szybko stanie się atrakcją dla najmłodszych.

Są także te bardziej odjechane, aczkolwiek wciąż realne pomysły takie jak: bike polo w niecce basenu, kino letnie pod chmurką, teatr w plenerze, koncerty unplugged.  Co ważne każdy chętny mieszkaniec otrzyma swoją kwaterę, w której będzie mógł posadzić własne warzywa, a dzięki obszernej wiedzy specjalistów z Kolektywu, uzyska wskazówki jak uprawiać i pielęgnować własne rośliny.

A MOŻE TY?

Działalność ogrodu według planu ma rozpocząć się w maju 2014 roku. Jeśli jesteś synem Abramowicza i chciałbyś przyspieszyć proces powstania ogrodu, daj znać. Jeżeli jednak urodziłeś się  w mniej zamożnej rodzinie, tak jak my, ale masz serce i chęci do tego, żeby współtworzyć tak inspirujące miejsce to również pozostańmy w kontakcie:)

Źródło: Kolektyw Kąpielisko, materiały własne

Duże miasto w ludzkiej skali – Tokio

17
lut

Dzisiaj chciałbym zabrać was w podróż po niezwykłej Azji. A konkretniej po stolicy Japonii. Tokio jest nazywane miastem kontrastów nie na wyrost. Znajdziemy tam zarówno rozległe, nowoczesne dzielnice, ale również małe, kameralne przestrzenie o skondensowanej zabudowie, które klimatem przypominają małomiasteczkowe uliczki. Właśnie w takich przestrzeniach odczuwalny jest puls miasta. W tętniących życiem małych sklepikach, barach, domkach kwitnie nieustannie życie towarzyskie, które daje poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa zagubionym zabieganym mieszkańcom.

Interakcyjna kamienica – Poznań

15
lut

Polacy nie gęsi, też potrafią kreatywnie podejść do tematu przestrzeni miejskiej. Akcja, która została zrealizowana w 2010 roku udanie wciągnęła przechodniów w miejską zabawę.

Interaktywna projekcja powstała w ramach projektu “Luminacje” Stowarzyszenia Środek Świata. Projekt był częścią działań w trakcie akcji Drugie Miasto organizowanej na Śródce w Poznaniu.

Wypełniacze luk – Christchurch

02
lut

W roku 2011 Christchurch nawiedziło trzęsienie ziemi, które odebrało życie 185 osobom i zniszczyło znaczną część miasta. Moja koleżanka, która podróżowała ostatnio po Nowej Zelandii, napisała mi, że mimo upływu lat, miasto nadal wygląda jak “dzień po katastrofie”. Podczas gdy miejscowi urzędnicy  spierają się nad tym w jakiej formie odbudować miasto (dla ludzi czy dla samochodów), mieszkańcy biorą sprawy we własne ręce i zmieniają oblicze Christchurch.

By przywrócić życie miastu mieszkańcy postanowili tymczasowo zagospodarować zdegradowane przestrzenie miedzy budynkami. Tak powstała inicjatywa Gap fillers. Wypełniacze luk (Gap fillers) to kreatywne miejsca, które przyciągają ludzi i zachęcają do wspólnego spędzania czasu. Jest to również, ciekawy eksperyment społeczny, który powinien wskazać “ludziom decyzyjnym” właściwy kierunek odbudowy miasta, uwzględniający podobne przestrzenie w nowym planie. Wśród ciekawych pomysłów Gap fillers’ów można wyróżnić między innymi: matę do tańczenia, pawilon z palet, ogólnodostępne bibliotekę i pianino. (więcej w filmie powyżej)

Na szczęście na chwilę przed tym zanim władze zdecydowały się wybudować szerokie arterie,korporacyjne molochy i deweloperskie mega osiedla, burmistrz postanowił wezwać na pomoc supermena, w postaci superurbanisty Jana Gehla wraz z jego niezawodną superświtą. Ekipa Gehla, nie zrobiła nic przełomowego, namówiła jedynie burmistrza aby zapytał mieszkańców “jak oni wyobrażają sobie nowe miasto”.Nasuwa się tylko pytanie czy po by dojść do takiej konkluzji, trzeba było ściągać superświtę z drugiego końca świata? Jak widać, nie tylko w Polsce, obywatel znajduje się na końcu łańcucha pokarmowego.]

 Wracając jednak do tematu. O dziwo, napłynęło ponad 106 tysięcy opinii obywateli. Jaka niespodzianka! Jaki wielki szok musieli przeżyć rządzący, jak się okazało, że zdecydowana większość mieszkańców wcale nie chce centrów handlowych, ale małe sklepy. Nie chce ekspresowych dróg, ale ścieżki rowerowe i szerokie chodniki. Nie chce parkingów, ale przestrzenie publiczne, gdzie można pogaworzyć o życiu, wypić kawę i takich miejsc w których mogliby rozłożyć matę i tak po ludzku, spontanicznie zatańczyć.

Źródło: “Ludzki Wymiar” Andreas Dalsgaard, Gap Fillers

Plac pod parasolem – Dublin

01
lut

Meeting House Square to stosunkowo nowe miejsce w modnej i kulturalnej dzielnicy Temple Square w Dublinie. Głównym założeniem jakie przyświecało władzom miejskim kilka lat wcześniej było stworzenie przestrzeni do spotkań mieszkańców. Z racji tego, że w Dublinie pogoda bywa kapryśna, a plac nie grzeszył urodą, nie było to łatwe zadanie. Jednak dzielni architekci nie złożyli broni i… rozpostarli nad placem wielkie, mechaniczne Parasole. Dzięki czemu plac z powodzeniem służy jako scena dla koncertów, przedstawień teatralnych oraz jako plenerowe kino.

Ale nie tylko! W skutek innowatorskiej inicjatywy australijskiego winiarza McGuigan’a, plac na kilka dni został przekształcony w… winnicę. (więcej zdjęć i info : Urban Vineyard – Winnica Miejska). Idea ta może zrewolucjonizować podejście do produkcji wina, która do tej pory głównie odbywała się poza miastem. Co ważne, dzięki uprzejmości miasta większość event’ów organizowanych na placu jest za free, więc podejrzewam, że plac skutecznie przyciąga zarówno szkockich sąsiadów jak i liczne wycieczki z Poznania:).

Co więcej, w każde sobotnie poranki, plac przekształca się w targowisko, na którym można zakupić świeże produkty od lokalnych farmerów. Jednak dublińczycy dobrze radzą, aby wybrać się na plac z pustym brzuchem by móc spróbować chociaż połowy smakowitych, lokalnych specjałów.