Największy salon na świecie – Berlin

27
cze

stadion

Najlepiej oglądać mundial na kanapie. Jeszcze lepiej oglądać mundial ze znajomymi. No fajnie, ale co w przypadku kiedy mieszkamy w kawalerce, a każdy znajomy z facebook’a z niecierpliwością czeka na nasze zaproszenie?

Wtedy zabieramy sofę i idziemy na berliński stadion FC Union. Tam już czekają nasi znajomi w specjalnie zaaranżowanym na potrzeby mundialu…gigantycznym salonie.

stadion2

Salon bez problemu pomieści wszystkich Twoich znajomych, nawet jeśli jadasz u Sowy i masz ich nawet 12 tysięcy! Warto także zwrócić uwagę na detale, które wprowadzają kameralny nastrój. W pobliżu kanap ustawiono stoliki z lampkami, a w otoczeniu 300′ calowego telewizora wiszą rodzinne pamiątki zawieszone na stylowej tapecie, która tak jak Twój Stary pamięta jeszcze mundial z 74′ roku. Nasuwa się jedynie pytanie, jak wielka musi być lodówka, która pomieści zapas browarów na cały mecz?!

stadion3

Źródło zdjęć: Altermag

Świecące drzewo – Holandia

08
kwi

Czy w przyszłości świecące drzewa zastąpią miejskie latarnie? Pewnie nie całkowicie. Jednak zasadzenie tych eksperymentalnych gatunków drzew przy miejskich arteriach pomogłoby zmniejszyć wydatki przeznaczone na energię.

Pewien holenderski architekt wpadł na z pozoru szalony pomysł by wykorzystać świecące właściwości meduzy i zaszczepić je w jednym z gatunków drzewa. Tak właśnie powstało Luminous Tree czyli samoistnie świecące drzewo… Brzmi absurdalnie? To obejrzyjcie film.

Wypełniacze luk – Christchurch

02
lut

W roku 2011 Christchurch nawiedziło trzęsienie ziemi, które odebrało życie 185 osobom i zniszczyło znaczną część miasta. Moja koleżanka, która podróżowała ostatnio po Nowej Zelandii, napisała mi, że mimo upływu lat, miasto nadal wygląda jak “dzień po katastrofie”. Podczas gdy miejscowi urzędnicy  spierają się nad tym w jakiej formie odbudować miasto (dla ludzi czy dla samochodów), mieszkańcy biorą sprawy we własne ręce i zmieniają oblicze Christchurch.

By przywrócić życie miastu mieszkańcy postanowili tymczasowo zagospodarować zdegradowane przestrzenie miedzy budynkami. Tak powstała inicjatywa Gap fillers. Wypełniacze luk (Gap fillers) to kreatywne miejsca, które przyciągają ludzi i zachęcają do wspólnego spędzania czasu. Jest to również, ciekawy eksperyment społeczny, który powinien wskazać “ludziom decyzyjnym” właściwy kierunek odbudowy miasta, uwzględniający podobne przestrzenie w nowym planie. Wśród ciekawych pomysłów Gap fillers’ów można wyróżnić między innymi: matę do tańczenia, pawilon z palet, ogólnodostępne bibliotekę i pianino. (więcej w filmie powyżej)

Na szczęście na chwilę przed tym zanim władze zdecydowały się wybudować szerokie arterie,korporacyjne molochy i deweloperskie mega osiedla, burmistrz postanowił wezwać na pomoc supermena, w postaci superurbanisty Jana Gehla wraz z jego niezawodną superświtą. Ekipa Gehla, nie zrobiła nic przełomowego, namówiła jedynie burmistrza aby zapytał mieszkańców “jak oni wyobrażają sobie nowe miasto”.Nasuwa się tylko pytanie czy po by dojść do takiej konkluzji, trzeba było ściągać superświtę z drugiego końca świata? Jak widać, nie tylko w Polsce, obywatel znajduje się na końcu łańcucha pokarmowego.]

 Wracając jednak do tematu. O dziwo, napłynęło ponad 106 tysięcy opinii obywateli. Jaka niespodzianka! Jaki wielki szok musieli przeżyć rządzący, jak się okazało, że zdecydowana większość mieszkańców wcale nie chce centrów handlowych, ale małe sklepy. Nie chce ekspresowych dróg, ale ścieżki rowerowe i szerokie chodniki. Nie chce parkingów, ale przestrzenie publiczne, gdzie można pogaworzyć o życiu, wypić kawę i takich miejsc w których mogliby rozłożyć matę i tak po ludzku, spontanicznie zatańczyć.

Źródło: “Ludzki Wymiar” Andreas Dalsgaard, Gap Fillers

Basen na rzece – New York

12
sty

Pool_03

Jak odwrócić miasto w stronę rzeki? Można na przykład zachęcić mieszkańców do kąpieli w rzece. Jak jednak przekonać mieszkańców, żeby wykąpali się w rzece, która wyglądem przypomina miejski ściek. Wystarczy przycumować do pomostu basen unoszący się na barce. Berlin ma swój Badeshiff, Kopenhaga ma Havnebadet teraz przyszedł czas na Nowy Jork.

Nowy Jork nigdy nie grzeszył skromnością wiec ma chrapkę na coś bardzo spektakularnego. Plus Pool, projektu Play Lab będzie miał aż cztery strefy: dziecięcą, wyczynową, rekreacyjną i sportową. Dzięki czemu Plus Pool zaspokoi potrzeby zarówno młodocianego gangstera z Brooklynu jak i wyczynowego pasjonata sportów Polo z dolnego Manhattanu. Zobacz film:

Plus Pool dostaje ode mnie dużego plusa za to, że woda która wypełni niecki basenu, będzie pozyskiwana bezpośrednio z rzeki. Oczywiście, ze względów bezpieczeństwa woda zostania uprzednio dokładnie przefiltrowana. Bo jak to zgrabnie ujął jeden nowojorczyk “These rivers suffer from ongoing pollution issues(…) You know, shit that makes mutant fish and whatnot.” Może ktoś, coś kiedyś na Warcie? We will see, one day… Source: Motherboard  

Jak stworzyć przyjazną ulicę-Montreal

23
gru

Montreal daję receptę na to jak przekształcić ulicę, która służyła wcześniej głównie do “przemieszczenia się”, na ulicę, która zachęca  także do “przebywania” na niej.

Żeby wprowadzić takie zmiany naprawdę nie trzeba się bardzo wysilić. Wystarczy przeprowadzić kilka prostych zabiegów:
– uspokoić ruch(ograniczyć prędkość),
– stworzyć wysepki zieleni,
– oraz ustawić kolorowe meble miejskie.

Acha i co najważniejsze! Do pełni szczęścia potrzebna jest oczywiście także dobra lodziarnia. ;)

Dom z lodu – Szwecja

24
lis

Pisałem już o domach ze słomy, z piasku, z gliny, z bambusa, z korka, ze soli a nawet o domu z konopi. Dzisiaj więc przyszedł czas na dom z lodu! Hotel zbudowany całkowicie z tego budulca znajduję się w szwedzkiej Kirunie. Uwaga, wskazówka dla imprezowiczów: Kiruna to takie miasto położone trochę bardziej na północ od Mielna.

Budynek jest wspólnym dziełem kilku znakomitych architektów i jeszcze znakomitszych  światowej sławy designerów. Czujni projektanci w swoich projektach uwzględnili nietypowy kontekst przestrzenny. Zadanie to nie było zbyt trudne, bo jeszcze nigdy wkomponowanie budynku w otoczenie nie było takie proste.

Jak tak sobie patrzę na te lodowe łóżka, to czuję, że pobyt w hotelu może rozgrzać nawet najzimniejsze relacje i połączyć na nowo dawno zerwane małżeńskie więzi. Bo nic przecież nie generuje większej potrzeby bliskości niż noc na bryle zimnego lodu. Z kolei singlom polecam lodowy bar i topienie smutków w lodowych szklankach. Jak to mówią eskimosi żyć, nie zamarzać!

Sukkah, czyli dom dla Żyda – New York

06
lis

Niedawno w Poznaniu odbyły się warsztaty zorganizowane z okazji najbardziej radosnego, żydowskiego święta – Sukkot. Zadaniem uczestników było zaprojektowanie i wybudowanie nowoczesnego odpowiednika żydowskiego szałasu tzw. Sukki(efekty warsztatów znajdziecie – tutaj). Temat mnie zaciekawił, bo do wczoraj na temat samego święta wiedziałem mniej więcej tyle co na temat obecnej sytuacji gospodarczej gminy Rokietnica (czyli nic), a słowo sukka bynajmniej nie kojarzyło mi się z szałasem.

To tak w ramach rozjaśnienia. Sukkah, to schronienie wznoszone przez ortodoksyjnych żydów na czas trwania świąt. W czasie tego okresu całe rodziny spożywają tam posiłki, kręcą bokobrody a czasem nawet śpią. Tradycyjna Sukkah (po polsku Sukka, Kuczka), budowana jest zazwyczaj z naturalnych, lekkich i łatwo dostępnych materiałów (gałęzie, palmowe liście, patyki). Ta organiczna budowla ma upamiętniać schronienia w których Żydzi mieszkali na pustyni po ucieczce z Egiptu. Co ciekawe, w łódzkich podwórzach kamienic przy ulicy Piotrkowskiej nadal można odnaleźć Sukki (kuczki), w formie drewnianych wykuszów, budowane przez polskich żydów jeszcze na długo przed wojną (zdjęcie).

Z racji tego, że poznańska inicjatywa nie doczekała się jeszcze wideorelacji,  wstawiam powyżej film z nowojorskiej akcji budowania szałasów. Tak więc jeżeli zobaczycie kiedyś Żyda siedzącego w szałasie, to bądźcie pewni, że to niekoniecznie kiepska sytuacja materialne, go tam sprowadziła. Szalom.

Źródła: budujemyszalas.org, wikipedia

Wiszące rondo rowerowe – Eindhoven

29
paź

W holenderskim Eindhoven powstało pierwsze na świecie wiszące rondo przeznaczone dla rowerzystów. Nie wiem czy to zasługa holenderskich coffeshop’ów, ale inżynierzy z IPV Delft wzbili się na wyżyny światowego designu, projektując ten odjechany kosmospodek. Okrągłą kładkę za pomocą 24 lin stalowych unosi 70- metrowy Pylon umiejscowiony w środku ronda. Szerokie ścieżki, płynne zakręty i oświetlenie LED zapewniają maksymalne bezpieczeństwo miejskim rowerzystom. Jestem jednak przekonany że, najbardziej zadowoleni z tych intrygujących, jaskrawych lampek są uśmiechnięci holenderscy grzybiarze.
Jak widać na powyższym filmie…warto czasami pobujać w obłokach!

Źródło: inhabitat + własne

Bambusowy rower

13
wrz

Wallpaper w ostatnim numerze, bardzo ciepło wypowiada się na temat polskiego designu. Wśród produktów, które zdaniem Wallpapera mają szansę rozsławić polski design na arenie międzynarodowej jest m.in  bambusowy rower polskiej produkcji złożony przez małą firmę – Fera Bikes.

Wbrew pozorom bambusowy rower nie jest jednym z hipsterskich odkryć 2013 roku. W tym wpisie udowadniałem wam, że odpowiednio zaimpregnowany bambus ma podobną wytrzymałość jak stal. Co więcej, na rzecz bambusa przemawia jego lekkość. Ta cecha pozwala mu spokojnie konkurować z aluminium (a jak dowiedli polscy naukowcy, także może konkurować z amelinum), z którego najczęściej budowane są ramy obecnie dostępnych na rynku rowerów .

Co ciekawe, niektóre firmy rowerowe w USA wykorzystują włókna z konopi indyjskich do łączenia poszczególnych elementów bambusowego jednośladu. Dzięki czemu bambusowy rower śmiało może ubiegać się o tytuł najbardziej ekologicznego produktu bieżącego roku. Ponadto, w kraju Jimmiego Kimmel’a i Big Mac’a organizowane są warsztaty, na których można złożyć swój własny rower, o czym możecie się przekonać jak odpalicie powyższy film. Great, czyli wyrażenie “dreams come true” wciąż jest tam aktualne!

Re-union Public House – Londyn

12
wrz

Dzisiaj napiszę słów kilka, bo mam taki kaprys, o fantastycznym projekcie grupy EXYZT zrealizowanym w dzielnicy Southwark w Londynie. Z góry jednak oznajmiam, że słowo „public house” zawarte w tytule wpisu niewiele ma wspólnego z naszym, polskim odpowiednikiem w postaci „domu publicznego”. Chociaż… kto tam wie co Ci Anglicy wyprawiają po tych kilku pintach piwa…

No, ale wracając do tematu, Re-union Public House, to taka tymczasowa przestrzeń publiczna, która ma za zadanie działać jak magnes i wyciągać ludzi z mieszkań, zachęcając ich przy tym do spędzenia wolnego czasu razem z sąsiadami. Architekci z grupy EXYZT angażując okolicznych mieszkańców stworzyli wielofunkcyjną przestrzeń przy pomocy tanich i łatwo dostępnych materiałów. Zgodnie ze szczytną ideą recyclingu, po demontażu obiektu, materiały nie trafią do domowych palenisk, ale zostaną użyte przy kolejnej instalacji grupy EXYZT.

Co ciekawe, w Re-union znajdziemy nie tylko strefę pijacko-gastrofazową, ale także strefę kulturalną gdzie uczestnik ma szansę „odchamić się” podczas oglądania kultowego film, tudzież uraczyć się przy taktach muzyki granej na żywo. Ku uciesze tych młodszych, ale też tych nieco starszych, architekci wybudowali niewielki basen kąpielowy oraz postawili darmową saunę, która w sposób historyczny odnosi się do łaźni miejskiej działającej dwa wieki temu w dzielnicy Southwark.

Otwarcie przyznam, że bardzo urzekł mnie pomysł stworzenia małych straganów przy których mieszkańcy mogą sprzedawać domowej roboty produkty a zarobione przy tym pieniądze tradycyjnie mogą przepić w lokalnym pubie. Jednak najmocniej projektanci ujęli mnie za serce, gdy pomyśleli także o osobach spoza dzielnicy i przygotowali dla nich mini pole namiotowe oraz darmowe prysznice. Dzięki czemu strudzeni gringos mają okazję bawić się z mieszkańcami do białego rana, nie martwiąc się o rychły powrót do domu. Z kolei dla tych bardziej wyciszonych i mniej imprezowych na tyłach działki, w ukrytym ogrodzie przewidziano strefę chilloutu.

Jeżeli jednak, z natury jesteście wybredni lub macie syndrom jedynaka, czyli ciągle wam mało, możecie wrzucać swoje wnioski, pomysły i zażalenia do specjalnej skrzynki „Idea Box” znajdującej się na zapleczu Re-union Public House. No, ale czego chcieć więcej?!

Źródło: www.exyzt.org

Społeczny Street Art – Poznań

14
kwi


Moja morda zawsze się raduję kiedy ktoś wpada na pomysł pokolorowania szaro-burej przestrzeni miejskiej. Jeszcze szerszy uśmiech pojawia mi się na twarzy jak do tej inicjatywy ten ktoś zaangażuje także lokalną społeczność. A już zupełnie odlatuje, kiedy taka akcja dzieje się w moim kochanym mieście. Ja wiem, że “Dulux” robi to dla reklamy, ale zdecydowanie bardziej preferuje tego typu pozytywny marketing, od zas…nych wielkoformatowych bilboardów. Amen