Największy salon na świecie – Berlin

27
cze

stadion

Najlepiej oglądać mundial na kanapie. Jeszcze lepiej oglądać mundial ze znajomymi. No fajnie, ale co w przypadku kiedy mieszkamy w kawalerce, a każdy znajomy z facebook’a z niecierpliwością czeka na nasze zaproszenie?

Wtedy zabieramy sofę i idziemy na berliński stadion FC Union. Tam już czekają nasi znajomi w specjalnie zaaranżowanym na potrzeby mundialu…gigantycznym salonie.

stadion2

Salon bez problemu pomieści wszystkich Twoich znajomych, nawet jeśli jadasz u Sowy i masz ich nawet 12 tysięcy! Warto także zwrócić uwagę na detale, które wprowadzają kameralny nastrój. W pobliżu kanap ustawiono stoliki z lampkami, a w otoczeniu 300′ calowego telewizora wiszą rodzinne pamiątki zawieszone na stylowej tapecie, która tak jak Twój Stary pamięta jeszcze mundial z 74′ roku. Nasuwa się jedynie pytanie, jak wielka musi być lodówka, która pomieści zapas browarów na cały mecz?!

stadion3

Źródło zdjęć: Altermag

Zjeżdzalnia miejska – Bristol

09
maj

Rewolucja transportu miejskiego w Bristolu! By ułatwić przemieszczanie się po mieście w angielskim mieście wprowadzono pewne niekonwencjonalne rozwiązanie. Jakie? Odpowiedź w filmie.

Pierwszy Poznański Fab Lab – Zakład

04
maj

3_wnętrze

W ostatnią środę postanowiłem odwiedzić nowe, niezwykłe miejsce jakie powstaje w Poznaniu – Zakład. Zakład ma być prowadzony na zasadzie Fab Lab’u (o tej idei pisałem kiedyś tu). Ta wyjątkowa przestrzeń będzie przeznaczona nie tylko dla majsterkowiczów, ale również dla mieszkańców, którzy zechcą poznać tajniki naprawy m.in. roweru, wszyć się w techniki szyciowe (toreb czy ubrań) lub programować jak rasowy programista (małe i duże urządzenia). Wszystko to odbędzie się przy wsparciu doświadczonych fachowców oraz pod czujnym okiem jeżyckich panów „złota rączka”.

Zakład znajduje się w jednym z magicznych, jeżyckich podwórek, w fabrycznej hali w których mieściły się niegdyś Poznańskie Zakłady Graficzne.

Zaraz po wejściu na halę ma się wrażenie, że mimo zmiany właściela, duch miejsca pozostał . Rozległe fabryczne przestrzenie wypełnia zapach farby i smaru przypominając o minionych czasach prosperity przedsiębiorstwa graficznego. Na terenie całego warsztatu porozstawiane są narzędzia a w kątach leżą przeróżne przedmioty pochodzące z odzysku. Metalowe elementy cierpliwie czekają na swoje nowe zastosowane (tzw. upcycling) a przy wykorzystaniu dostępnego sprzętu budowa futurystycznego wehikułu czasu w zakładzie nie zajęłaby nawet kwadransu.

1_wnętrze 2_wnętrze 6_maszyna

Rodzi się tylko pytanie po co konstruować wehikuł, skoro przekraczając próg Zakładu mamy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do czasów bardzo odległych. Tak odległych, że słowo Internet kojarzone było jeszcze jedynie z Internatem a telefon nie psuł się po dwóch latach. ( jak to bywa w przypadku naszych bezprzewodowych Szajsfonów)

Pomysłodawcy poznańskiego Fab Lab’u (kilku przyjaciół z fundacji Animatornia), od kilku miesięcy kolekcjonowali sprzęt, który wkrótce przysłuży się uczestnikom cyklicznych warsztatów. Na warsztatach będziemy mieli okazję poprawić nasze manualne umiejętności, naprawić to co z pozoru wydawało nam się nienaprawialne oraz odkopiemy talenty, których do tej pory jeszcze nie udało nam się odkryć.

Niesamowity klimat wnętrz tworzą przedwojenne, stylowe meble, masa śrubek, małych nakrętek, wysłużona tokarka oraz kultowe plakaty filmowe z lat 70’. Ten klimat tak bardzo pobudził moją kreatywność i wprowadził mnie w atmosferę pracy, że miałem ochotę chwycić za młotek i na szybko „coś” zmontować. Do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie piosenek Mieczysława Fogga pogrywających w takt turkoczących maszyn. Nic straconego, Animatorzy przy jednym z jeżyckich śmietników znaleźli ostatnio dwie całkiem sprawne kolumny, które pewnie w przyszłości pozwolą rozwiązać ten problem.

Jednak moją szczególną uwagę przykuł plakat z zakreskowaną czarnym cienkopisem podobizną Michaela Jacksona. Jak widać pracownicy byłych Zakładów Graficznych, nigdy nie pogodzili się z białym wizerunkiem legendy popu

.5_majkel

Po krótkiej wizji lokalnej, Paweł i Żaneta usadzili mnie na komfortowej kanapie z odzysku i opowiedzieli o niełatwych początkach, pierwszych warsztatach oraz przedstawili mi plany funkcjonowania Fab Lab’u na najbliższe miesiące. Poniżej znajdziecie zdjęcia z  warsztatów, które odbyły się w tym roku.

spotkanie z lokalsami spotkanie z lokalsami 2 strefa relaksu warsztaty malarskie warsztaty programistyczne warsztaty rowerowe warsztaty rowerowe (2) warsztaty solarskie _4 warsztaty stolarskie 2 warsztaty stolarskie 3 warsztaty szyciowe warsztaty szyciowe (2)

Jeżeli więc masz ciekawy pomysł, lecz nie posiadasz odpowiednich narzędzi lub wiedzy by go zrealizować, Zakład Ci to umożliwi. Niebawem w poznańskim FabLabie znajdziesz nie tylko stolarnie, ślusarnie, stanowisko do spawania, ale także drukarkę 3d, ploter laserowy czy frezarkę CNC. Ponadto w “Zakładzie” powstanie pracownia krawiecka, malarska, miejsce do wytwarzania wyrobów ceramicznych oraz scena teatralna. Oficjalne otwarcie Zakładu 10 maja o godzinie 16.00. Kolejne warsztaty odbędą się już w piątek. Tym razem poświęcone bedą Pierwszej Pomocy. Więcej infomacji znajdziecie tu

Wpadnijce, bo warto.

Więcej informacji: Zakład w Budowie.
Zdjęcia: Katarzyna Balicka, Przemysław Tomczak, Fundacja Animatornia

Targ śniadaniowy – Warszawa

21
kwi

 

Myly Państwo,
Z przyczyny tej, iż dziesiątego dnia maja w bylej stolycy Rzeczypospolytej, Poznaniu, na terenie Kasprowicza Parku, odbędzie się po raz pierwszy Targ Śniadaniowy, zapragnąłem przybliżyć moim zacnym czytelnykom ideę tego jakże osobliwego wydarzenia, mającego na celu zachęcić (niekiedy zwaśnionych) sąsiadów do spożycia wspólnego posiłku na świeżym powietrzu.

Za nim jednak wspomnę o wydarzeniu, pozwolą myly państwo skupić na chwilę swoją atencyje, bym mógł przybliżyć państwu ową inicjatywę. Zatem donoszę uprzejmie, że po raz pierwszy myśl ta zrodziła się w zeszłym roku na stolecznym Żoliborzu, w syrenim grodzie. Prędko przypadła do gustu nie tylko lokalnym kupcom, ale także warszawskiej śmietance towarzyskiej, która tłumnie co sobotę gromadzila się w żolibowskim Parku, by zjeść wysmażoną jajecznicę z czerstwym chlebem, kupić prawdziwą swojską kielbase tudzież spróbować zdrowych i odżywczych jarzyn przywracających wigor i witalność wszelkim koniczynom.

Co wydawać się może interesujące, by umilić czas konsumpcyji oraz wspomóc trawienie sytej strawy, realizatorzy co tydzień spraszają inną, lokalną kapelę, która zapewnia muzyczne uniesienia, serwując w parku żwawą muzykę graną na żywo. Każdy warszawiak miał więc sposobność przekonać się, iż jedzenie pod chmurką milsze sercu jest aniżeli kosumpcja w czterech ścianach własnego przybytku. Ufam więc, że w stolycy księstwa Poznańskiego, owa inicjatywa, zostanie również ciepło przyjęta.

Więcej o event’cie: Targ Śniadaniowy

Czy sygnalizacja jest zbędna?-Holandia

18
mar

Jeżdżenie do pracy rowerem sprawia mi dużą przyjemność. Jednak bycie Polakiem daję mi ten przywilej, że można sobie od czasu do czasu ponarzekać i poszukać dziury w całym. Więc zrobię to dziś.

Tematem moich narzekań będzie dzisiaj sygnalizacja świetlna. Gdy rozpędzam swojego bicykla na tyle by w bezwietrzny dzień poczuć wiatr we włosach… czerwone światło każe mi się zatrzymać. Jestem przekonany, że dotarłbym do pracy w 15 min. Niestety postoje na światłach dokładają mi prawie jeszcze raz tyle minut, więc droga do biura zajmuję mi prawie pół godziny.

Zastanawia mnie fakt, dlaczego w Polsce, tak namiętnie stawia się cholernie drogą sygnalizację świetlną na każdej krzyżówce, podczas gdy drogowcy w Holandii czy Austrii demontują znaki drogowe.

Czemu demontują? Bo „jeśli traktujesz ludzi jak idiotów, będą zachowywali się jak idioci” powiedział kiedyś bohater powyższego filmu. W miastach w których Hans Monderman zaprojektował skrzyżowania bez sygnalizacji liczba wypadków drastycznie…zmalała. Więcej na stronie  www.transport-publiczny.pl ( link ) lub w filmie, który zamieściłem.

Raj dla rowerzystów – Malmö

15
mar

Jak dobrze zaprojektować miasto dla rowerzystów? Przykład przypłynął ze Szwecji.

Zielona metropolia – Singapur

13
mar


Singapur to bardzo dynamicznie rozwijające się miasto-państwo. Obszar wielkości jeziora genewskiego zamieszkuję prawie 7 mln osób. Singapur słynie z inteligentnej, nowoczesnej architektury, która uwzględnia aspekty ekologiczne i szanuje przestrzenie zielone.

Mimo, że sąsiednie azjatyckie państwa nieustannie stawiają na transport samochodowy, Singapur obrał inny kierunek. Ograniczył emisję spalin i natężenie ruchu, przez nałożenie wysokich opłat za posiadanie samochodu . Postawił na transport publiczny, obniżył ceny biletów, a pieniądze zaoszczędzone na utrzymanie i budowę nowych dróg przeznaczył na cele społeczne. Moim zdaniem, w tym kierunku powinny zmierzać nowoczesne metropolie, którym zależy na mieszkańcach.

Więcej o inteligentnych miastach a’la Singapur znajdziecie w tym wpisie : click.

Społeczny placemaking – New York

12
mar

Często chwalę dobre projekty architektoniczne, które podnoszą jakość przestrzeni w mieście. Warto jednak również zwrócić uwagę, na takie miejsca, które zrodziły się samoistnie, bez udziału architekta.

Takim przykładem jest między innymi Kreuzberg w Berlinie i Williamsburg w Nowym Jorku. Williamsburg okrzyknięto w zeszłym roku najbardziej hipsterską dzielnicą w USA!

Te dwa miejsce przeszły bardzo ciekawą transformację w ostatniej dekadzie. Dawniej spacer w w.w. dzielnicach wymagał znajomości zaawansowanych technik samoobrony tudzież sprinterskiej zwinności. Te niedogodności i brak poczucia bezpieczeństwa zmusił zamożniejszych mieszkańców do wyprowadzki. Zła opinia przyczniła się także do spadku cen mieszkań, co z kolei uradowało, młodych artystów, których wreszcie stać było na wynajęcie lokali pod własne studio.

Kreatywne studia stworzyły urokliwe sklepiki. Urokliwe sklepiki przyciągnęły niezwykłe bary. Niezwykłe bary zorganizowały atrakcyjne event’y. A atrakcyjne eventy rozsławiły dzielnice, sprowadzając ludzi z powrotem. To się nazywa dobry, społeczny placemaking!

Ciclovia – Gdańsk

02
mar

Pomysł udostępniania na jeden dzień ulic pieszym, biegaczom, rowerzystom i rolkarzom narodził w latach 70′ w stolicy Kolumbii – Bogocie. O transformacji Bogoty z miasta dla samochodów na miasto dla ludzi, pisałem w tym wpisie.

Akcja tak spodobała się zagranicznym obserwatorom, że jest organizowana cyklicznie także w innych państwach [m.in Australii, Meksyku, USA, Belgii oraz w Izraelu (źródło)]. W końcu dotarła również do Polski. W Gdańsku, w ramach Kongresu Mobilności Aktywnej odbyła się już druga edycja Cyclovi (film powyżej). Natomiast  w Poznaniu dwa razy w roku kilka ulic jest zamykanych dla rolkarzy (wpis o poznańskiej akcji). Chociaż jezdniami niepodzielnie rządzą kierowcy, Cyclovia jest bardzo ciepło odbierana przez mieszkańców. Aprobatę dla akcji wyrażają nawet Ci, którzy na co dzień poruszają się po mieście na czterech kółkach.

Ja również daję duży wyraz poparcia, dla promowania alternatywnych środków transportu. Jest to naprawdę(!) potrzebne nam wszystkim czyli pieszym, rowerzystom i kierowcom. Z prostej przyczyny. Nim więcej rowerzystów na jezdniach, tym mniej samochodów, a co za tym idzie mniejsze natężenie ruchu i mniej korków. Kierowcy więc też powinni być kontent. Czekam, aż pozostałe miasta w Polsce dołączą się do tej rewolucyjnej akcji.

Ogród społeczny – Poznań

25
lut

Już kiedyś pisałem —> o tutaj <— czym jest ogród społeczny i jak funkcjonuje takie miejsce w Berlinie. Dzisiaj chciałbym naświetlić wam inicjatywę, która zrodziła się całkiem spontanicznie i ma szansę stać się niezwykłym miejscem na mapie atrakcji Poznania.

W  Parku Kasprowicza odbyły się już drugie warsztaty (tym razem ogrodnicze), które są zalążkiem pierwszego ogrodu społecznego w Poznaniu. Warsztaty skutecznie wyciągnęły mieszkańców z domu. Całe rodziny miały nie tylko okazję zasadzić wspólnie słoneczniki, ale także  przekonać się o korzyściach jakie wynikają z powstania Ogrodu w ich sąsiedztwie. [ Oczywiście nie mogło redaktora M4L tam zabraknąć;)Udało mi się skleić "na szybko"  dla was filmową mini relację z warsztatów, którą zamieszczam powyżej.]  Wróćmy jednak do ogrodu i jego początków…

CO TO ZA MIEJSCE?

Poznański Ogród Społeczny ma powstać na terenie byłej już, otwartej pływalni w Parku Kasprowicza (w dzielnicy Łazarz). Kąpielisko było kultowym miejscem dla okolicznych mieszkańców, jednak stało się nierentowne, więc kilka lat temu zapadła decyzja aby zamknąć pływalnię. Od tego czasu obiekt popada w ruinę. Całkiem spory, atrakcyjny teren jest smakowitym kąskiem dla inwestorów, którzy woleliby zalać zieloną enklawę betonem, niż wypełnić niecki basenów wodą. Niestety żaden z inwestorów nie kwapi się by przywrócić temu miejscu funkcję rekreacyjną.

DLACZEGO ŁAZARZ?

Łazarz to miejsce wyludniające się. Według danych od 2000 roku dzielnicę opuściło ponad 11 tys osób (źródło). Z sondaży, które przeprowadził Kolektyw Kąpielisko wśród mieszkańców, wynikało, że dzielnica ma bardzo ubogą ofertę kulturalną. Mimo to prawie każdy rozmówca wyrażał chęć uczestniczenia w życiu lokalnym. Łazarz to piękna, historyczna dzielnica z olbrzymim potencjałem przestrzennym. Ogród społeczny mógłby nie tylko wzmocnić więzy lokalne, ale stać się atrakcyjnym miejscem, do którego warto wpaść odpocząć i spotkać się z sąsiadami.

KTO ZA TYM STOI?

Na szczęście, oprócz łapczywych inwestorów znalazła się grupa ludzi z energią, która ma zamiar przywrócić życie temu miejscu. Tak powstał Kolektyw Kąpielisko, czyli stowarzyszenie, którego członkami są architekci, projektanci zieleni, graficy, kulturoznawcy, ogrodnicy i mieszkańcy Łazarza.

CO W OGRODZIE?

Wszyscy kolektywiści działają non (material) profit, więc może nie postawią mieszkańcom aquaparku, ale za to mają mnóstwo świetnych pomysłów aby stworzyć ciekawe miejsce do spotkań, twórczych działań i wymiany doświadczeń. 

Wśród wielu pomysłów warto wymienić takie swojskie jak: wspólna uprawa warzyw i ziół, warsztatownia rowerowa, restauracja ze zdrową żywnością (prosto z sąsiedniej grządki), basenik dla dzieci. Co ciekawe, ogród ma stać się miejscem otwartym na wszelkie lokalne społeczne inicjatywy mieszkańców. W założeniu ma to funkcjonować na zasadzie: Umiesz robić na drutach? Przyjdź i pokaż dzieciakom, jak to się robi. Grasz na czymś? Zagraj dla publiczności na kąpielisku. Masz w domu stare meble/maszyny do szycia i nie wiesz co z nimi zrobić? Przynieś nam, naprawimy i wykorzystamy, żeby się nie zmarnowało. Podczas ostatnich warsztatów dobrowolnie zgłosili się już pierwsi chętni do prowadzenie bezpłatnych lekcji dla swoich sąsiadów (m.in pani Yoginka i Pan “złota rączka: od rowerów). Jest potencjał! ;)

Dzięki przyznaniu grantu z Urzędu miasta cześć z tych pomysłów już pomału udaje się wcielać w życie. Tak powstały między innymi sobotnie warsztaty “Słoneczniki Karmniki”, podczas których mieszkańcy mieli okazję zasadzić słoneczniki w doniczkach i zabrać je do własnych domów. Kiedy słoneczniki podrosną mieszkańcy będą mogli ulokować je na terene Ogrodu. Słoneczniki utworzą labirynt, który zapewne szybko stanie się atrakcją dla najmłodszych.

Są także te bardziej odjechane, aczkolwiek wciąż realne pomysły takie jak: bike polo w niecce basenu, kino letnie pod chmurką, teatr w plenerze, koncerty unplugged.  Co ważne każdy chętny mieszkaniec otrzyma swoją kwaterę, w której będzie mógł posadzić własne warzywa, a dzięki obszernej wiedzy specjalistów z Kolektywu, uzyska wskazówki jak uprawiać i pielęgnować własne rośliny.

A MOŻE TY?

Działalność ogrodu według planu ma rozpocząć się w maju 2014 roku. Jeśli jesteś synem Abramowicza i chciałbyś przyspieszyć proces powstania ogrodu, daj znać. Jeżeli jednak urodziłeś się  w mniej zamożnej rodzinie, tak jak my, ale masz serce i chęci do tego, żeby współtworzyć tak inspirujące miejsce to również pozostańmy w kontakcie:)

Źródło: Kolektyw Kąpielisko, materiały własne