Duże miasto w ludzkiej skali – Tokio

17
lut

Dzisiaj chciałbym zabrać was w podróż po niezwykłej Azji. A konkretniej po stolicy Japonii. Tokio jest nazywane miastem kontrastów nie na wyrost. Znajdziemy tam zarówno rozległe, nowoczesne dzielnice, ale również małe, kameralne przestrzenie o skondensowanej zabudowie, które klimatem przypominają małomiasteczkowe uliczki. Właśnie w takich przestrzeniach odczuwalny jest puls miasta. W tętniących życiem małych sklepikach, barach, domkach kwitnie nieustannie życie towarzyskie, które daje poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa zagubionym zabieganym mieszkańcom.

Interakcyjna kamienica – Poznań

15
lut

Polacy nie gęsi, też potrafią kreatywnie podejść do tematu przestrzeni miejskiej. Akcja, która została zrealizowana w 2010 roku udanie wciągnęła przechodniów w miejską zabawę.

Interaktywna projekcja powstała w ramach projektu “Luminacje” Stowarzyszenia Środek Świata. Projekt był częścią działań w trakcie akcji Drugie Miasto organizowanej na Śródce w Poznaniu.

Wypełniacze luk – Christchurch

02
lut

W roku 2011 Christchurch nawiedziło trzęsienie ziemi, które odebrało życie 185 osobom i zniszczyło znaczną część miasta. Moja koleżanka, która podróżowała ostatnio po Nowej Zelandii, napisała mi, że mimo upływu lat, miasto nadal wygląda jak “dzień po katastrofie”. Podczas gdy miejscowi urzędnicy  spierają się nad tym w jakiej formie odbudować miasto (dla ludzi czy dla samochodów), mieszkańcy biorą sprawy we własne ręce i zmieniają oblicze Christchurch.

By przywrócić życie miastu mieszkańcy postanowili tymczasowo zagospodarować zdegradowane przestrzenie miedzy budynkami. Tak powstała inicjatywa Gap fillers. Wypełniacze luk (Gap fillers) to kreatywne miejsca, które przyciągają ludzi i zachęcają do wspólnego spędzania czasu. Jest to również, ciekawy eksperyment społeczny, który powinien wskazać “ludziom decyzyjnym” właściwy kierunek odbudowy miasta, uwzględniający podobne przestrzenie w nowym planie. Wśród ciekawych pomysłów Gap fillers’ów można wyróżnić między innymi: matę do tańczenia, pawilon z palet, ogólnodostępne bibliotekę i pianino. (więcej w filmie powyżej)

Na szczęście na chwilę przed tym zanim władze zdecydowały się wybudować szerokie arterie,korporacyjne molochy i deweloperskie mega osiedla, burmistrz postanowił wezwać na pomoc supermena, w postaci superurbanisty Jana Gehla wraz z jego niezawodną superświtą. Ekipa Gehla, nie zrobiła nic przełomowego, namówiła jedynie burmistrza aby zapytał mieszkańców “jak oni wyobrażają sobie nowe miasto”.Nasuwa się tylko pytanie czy po by dojść do takiej konkluzji, trzeba było ściągać superświtę z drugiego końca świata? Jak widać, nie tylko w Polsce, obywatel znajduje się na końcu łańcucha pokarmowego.]

 Wracając jednak do tematu. O dziwo, napłynęło ponad 106 tysięcy opinii obywateli. Jaka niespodzianka! Jaki wielki szok musieli przeżyć rządzący, jak się okazało, że zdecydowana większość mieszkańców wcale nie chce centrów handlowych, ale małe sklepy. Nie chce ekspresowych dróg, ale ścieżki rowerowe i szerokie chodniki. Nie chce parkingów, ale przestrzenie publiczne, gdzie można pogaworzyć o życiu, wypić kawę i takich miejsc w których mogliby rozłożyć matę i tak po ludzku, spontanicznie zatańczyć.

Źródło: “Ludzki Wymiar” Andreas Dalsgaard, Gap Fillers

Plac pod parasolem – Dublin

01
lut

Meeting House Square to stosunkowo nowe miejsce w modnej i kulturalnej dzielnicy Temple Square w Dublinie. Głównym założeniem jakie przyświecało władzom miejskim kilka lat wcześniej było stworzenie przestrzeni do spotkań mieszkańców. Z racji tego, że w Dublinie pogoda bywa kapryśna, a plac nie grzeszył urodą, nie było to łatwe zadanie. Jednak dzielni architekci nie złożyli broni i… rozpostarli nad placem wielkie, mechaniczne Parasole. Dzięki czemu plac z powodzeniem służy jako scena dla koncertów, przedstawień teatralnych oraz jako plenerowe kino.

Ale nie tylko! W skutek innowatorskiej inicjatywy australijskiego winiarza McGuigan’a, plac na kilka dni został przekształcony w… winnicę. (więcej zdjęć i info : Urban Vineyard – Winnica Miejska). Idea ta może zrewolucjonizować podejście do produkcji wina, która do tej pory głównie odbywała się poza miastem. Co ważne, dzięki uprzejmości miasta większość event’ów organizowanych na placu jest za free, więc podejrzewam, że plac skutecznie przyciąga zarówno szkockich sąsiadów jak i liczne wycieczki z Poznania:).

Co więcej, w każde sobotnie poranki, plac przekształca się w targowisko, na którym można zakupić świeże produkty od lokalnych farmerów. Jednak dublińczycy dobrze radzą, aby wybrać się na plac z pustym brzuchem by móc spróbować chociaż połowy smakowitych, lokalnych specjałów.

Skoki z dachu stadionu – Wrocław

26
sty

Jak wykorzystać nierentowne stadiony lub martwe budynki w mieście? Tym razem Wrocław* know how:)

Ogród społeczny – Berlin

24
sty

W Berlinie, w dzielnicy Kreuzberg kilka lat temu zrodził się bardzo ciekawy pomysł na zagospodarowanie jednej z wolnych działek. Lokalna społeczność, nie chciała kolejnego centrum handlowego pod nosem, więc własnymi rękami wybudowała ogród miejski. Od tego czasu Prinzessinengarten służy nie tylko mieszkańcom jako miejsce wypoczynku, ale także zaopatruje berlińczyków w zdrową żywność.

Na terenie ogrodu społecznego powstała restauracja, która serwuje posiłki składające się z warzyw i owoców zebranych w ogrodzie. Co ciekawe, miejsce to stało się na tyle popularne i atrakcyjne, że władze miejskie wykorzystują tą kreatywną ideę do promocji miasta na świecie. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że miasto nie przyłożyło ręki do powstania tej przestrzeni. Co otwarcie podkreślają założyciele ogrodu. Czy my przypadkiem nie znamy tego z własnej autopsji?

Trzymam kciuki również, za poznańską inicjatywę “Kolektywu Kąpielisko“. Na terenie parku Kasprowicza, na Łazarzu ma powstać pierwszy poznański ogród społeczny (więcej informacji). Mam nadzieję, że przysłuży się poznaniakom tak jak Prinzessinengarten berlińczykom.

Plaża zamiast ulicy – Paryż

16
sty

Burmistrz Paryża kilka lat temu podjął odważną decyzję i postanowił zamienić jedną z głównych dróg…w plażę. Efekt przebudowy zobaczycie powyżej. Jeżeli jednak macie ochotę przespacerować się po plaży i zobaczyć co sądzą o tym projekcie mieszkańcy to zapraszam: tu. [UWAGA: Oglądanie tego filmu w porze zimowej może prowadzić do depresji lub znacznie uwydatnić objawy zimofobii i kurwoszału.]

Więcej informacji o Projekcie: Paris Plage  ; Źródło: miastowruchu.pl

Basen na rzece – New York

12
sty

Pool_03

Jak odwrócić miasto w stronę rzeki? Można na przykład zachęcić mieszkańców do kąpieli w rzece. Jak jednak przekonać mieszkańców, żeby wykąpali się w rzece, która wyglądem przypomina miejski ściek. Wystarczy przycumować do pomostu basen unoszący się na barce. Berlin ma swój Badeshiff, Kopenhaga ma Havnebadet teraz przyszedł czas na Nowy Jork.

Nowy Jork nigdy nie grzeszył skromnością wiec ma chrapkę na coś bardzo spektakularnego. Plus Pool, projektu Play Lab będzie miał aż cztery strefy: dziecięcą, wyczynową, rekreacyjną i sportową. Dzięki czemu Plus Pool zaspokoi potrzeby zarówno młodocianego gangstera z Brooklynu jak i wyczynowego pasjonata sportów Polo z dolnego Manhattanu. Zobacz film:

Plus Pool dostaje ode mnie dużego plusa za to, że woda która wypełni niecki basenu, będzie pozyskiwana bezpośrednio z rzeki. Oczywiście, ze względów bezpieczeństwa woda zostania uprzednio dokładnie przefiltrowana. Bo jak to zgrabnie ujął jeden nowojorczyk “These rivers suffer from ongoing pollution issues(…) You know, shit that makes mutant fish and whatnot.” Może ktoś, coś kiedyś na Warcie? We will see, one day… Source: Motherboard  

Nowe oblicze Times Square – New York

07
sty

TS_2

Jeden z najsłynniejszych placów świata – Times Square w Nowym Jorku przeszedł w ostatnim czasie znaczną metamorfozę. W krótkim filmie zobaczycie TS w nowej odsłonie oraz usłyszycie opinię Jan’a Ghel’a, mojego idola oraz absolutnego, światowego guru od przyjaznej urbanistyki. Jednak to sami zainteresowani, czyli nowojorczycy powiedzą wam czy Jan Ghel miał rację i czy warto walczyć o bardziej przyjazną i bezpieczną przestrzeń w naszych miastach.

Rower towarowy – Kopenhaga

03
sty

“Panie, bo bez samochodu to ani rusz” to częsty argument kierowców, którzy nie potrafią przemieszczać się po mieście bez swojego auta. Fakt. Przecież bez samochodu trudno cokolwiek załatwić. No bo jak przetransportować szafkę, pralkę, trabine, dziecko, dziewczynę …ale zaraz, zaraz. W Kopenhadze ten argument został już dawno obalony. :)

Co można przewieźć na rowerze towarowym czyli tak zwanym Cargo Bike‘u? W zasadzie łatwiej by było odpowiedzieć na pytanie “Czego właściwie nie da się przewieźć na tym rowerze?”. Odpowiedź znajdziecie w powyższym filmie.

Jak stworzyć przyjazną ulicę-Montreal

23
gru

Montreal daję receptę na to jak przekształcić ulicę, która służyła wcześniej głównie do “przemieszczenia się”, na ulicę, która zachęca  także do “przebywania” na niej.

Żeby wprowadzić takie zmiany naprawdę nie trzeba się bardzo wysilić. Wystarczy przeprowadzić kilka prostych zabiegów:
– uspokoić ruch(ograniczyć prędkość),
– stworzyć wysepki zieleni,
– oraz ustawić kolorowe meble miejskie.

Acha i co najważniejsze! Do pełni szczęścia potrzebna jest oczywiście także dobra lodziarnia. ;)

Publiczny miejski sad – Seattle

21
gru


Kiedy rok temu spacerowałem po uroczych uliczkach Lizbony (relacja tu) co jakiś czas mijałem drzewa mandarynkowe obficie obwieszone owocami. Drzewa stały w przestrzeni publicznej, więc każdy kto tylko miał ochotę mógł bezkarnie zerwać mandarynkę nie wchodząc w konflikt z prawem. Wtedy pierwszy raz przeszła mi przez głowę pewna myśl. Co by było gdyby pewnego dnia prezydent mojego miasta wydał rozporządzenie o utworzeniu publicznych sadów w naszym mieście? Chciałbym dożyć dnia, kiedy wejdę do parku i stanę przed dylematem “jaki owoc chciałbym dzisiaj wszamać?”. Może schrupię dzisiaj jabłko, a może jednak zerwę sobie gruszkę, a potem wybiorę się na czereśnie?

Wtedy jednak prędko starałem się odpędzić tą myśl. Nie od dziś wiem, że bujanie w obłokach to moja częsta przypadłość, która na długie godziny nie pozwala mi zejść na ziemie… Dlatego przeglądając magazyn “Miasta#04″ ku mojej uciesze natrafiłem na wzmiankę o przymiarkach Seattle do utworzenia pierwszego na świecie “lasu roślin jadalnych”. Ulokowany w centrum miasta, Beacon Hill Food Forest obejmie obszar aż 3 hektarów i będzie można się w nim całkiem nieodpłatnie zaopatrzyć m.in. w jabłka, zioła, orzechy a nawet w ananasy. Jeżeli więc kiedyś będzie mi dane wpaść do Seattle na pewno wybiorę się tam na dobrą, pożywną “szamkę” :)

Link do artykułu opisujący ideę także w kontekście historycznym: ulicaekologiczna.pl