Pixel – most greenest building in…

25
gru

Pixel building

…Australia. W styczniowym numerze ” Architektury – Murator” ( 01.2013 //220 ) natrafiłem na artykuł poświęcony jednemu z najbardziej ekologicznych budynków na świecie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Biurowiec “Pixel” uwiódł mnie nie tylko swoim odjechanym, kolorowym kostiumem, ale przede wszystkim urzekł mnie swoim “wnętrzem” – a w szczególności pionierskimi rozwiązaniami technologicznymi.

Łza kręci mi się w oku, kiedy to inwestor oprócz cięcia budżetu “na prawo” i “na lewo”, raczy pochylić się nad naszym poczciwym środowiskiem naturalnym. Wśród szeregu standardowych rozwiązań proekologicznych stosownych w biurowcach, moją uwagę zwróciło 5 niekonwencjonalnych tricków, które chętnie wam przytoczę. Mianowicie:

  1. ekologiczny beton – ja wiem, że to brzmi trochę absurdalnie. To tak jakby użyć stwierdzenia “poczciwy gwałciciel”. Fakt jest jednak taki, że beton zastosowany w budynku ma małą zawartość “cementu portlandzkiego” – który nie jest łaskawy dla naszego środowiska.
  2. kompostownik – czyli zbiornik na odpady, zlokalizowany w piwnicy, który produkuję gaz służący do podgrzewania wody w biurowcu.
  3. turbiny wiatrowe – na dachu zainstalowane są bardzo wydajne turbiny wiatrowe, o pionowej osi obrotu, które tak powaliły efektywnością swoich wynalazców, że Ci czym prędzej je opatentowali.
  4. dach pokryty roślinnością – piękny przykład synergii z przyrodą.  Rośliny oczyszczają wodę w budynku.
  5. autonomiczność – budynek jest w pełni niezależny. Sam produkuję energię na własne cele, a nadwyżkę kieruję do sieci zewnętrznej. Jest to rekompensata energii zużytej w procesie produkcji materiałów budowlanych i związanej z tym emisji gazów cieplarnianych.
Poniżej, zamieszczam film prezentujący “virtual tour” po australijskim budynku:

English translation >>> Czytaj dalej

Cudze chwalicie a Leszka nie znacie.

17
kwi

Ten wpis jest poświęcony panu Leszkowi. Kim jest pan Leszek? Dowiecie się za chwilę.

Od wielu lat toczy się debata czy instalowanie paneli fotowoltaicznych* w naszej strefie klimatycznej ma w ogóle jakikolwiek sens. Nie raz przy zimnym piwie, w inspirującym parku Wilsona, rozprawiałem z dobrym znajomym o wydajności tego typu urządzeń na polskim podwórku. Piwo się skończyło, problem niestety pozostał.

Nie tylko panele, ale także farmy wiatrowe** wzbudzają wiele kontrowersji. Turbiny wiatrowe wywołują oburzenie u ornitologów i zaogniają konflikty farmerów z przedstawicielami władz gminnych. Wielu ekspertów uważa, że montaż źródeł odnawialnej energii to pieniądze wyrzucone w błoto, gdyż ten zakup nie zwróci się nigdy. Urządzenia są po prostu za drogie i wciąż zbyt mało efektywne.

Na szczęście jest jeden człowiek, który zamiast debatować na ławce w parku zakasał rękawy i udowodnił mi, że móc to znaczy chcieć. Ten pan wyszedł naprzeciw oczekiwaniom i być może dokonał przełomowego odkrycia. Jego nowatorski projekt zdobył główną nagrodę w konkursie, który odbył się we francuskim Cannes podczas międzynarodowych targów nieruchomości. Tym bardziej dumą napawa mnie fakt, że tym człowiekiem jest Polak.

Nazywa się Lech Wojtasik. Jest zdeterminowanym architektem i tym zyskał moją aprobatę. To właśnie pan Leszek (wraz z załogą) wpadł na pomysł stworzenia tzw.„ruchomego skrzydła fotowoltaicznego”. Skrzydło dla którego inspiracją stał się, wywołany wiatrem, ruch liścia, zbiera jednocześnie energię z wiatru i słońca. Urządzenia zainstalowane na pasywnym domu*** pomoże wyprodukować nadwyżkę energii elektrycznej. Taka zbędna energia może posłużyć, między innymi, do napędzania pojazdów elektrycznych właścicieli domu.

Schemat działania i montaż takiego skrzydła przedstawiam ↓ poniżej ↓ .

 

 

*Wyjaśnienia terminów dla zainteresowanych z poza branży budowlanej. Czytaj dalej